STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Studencika, czerwiec 2005 - Kraków

„Mężczyźni rządzą światem, ale ...

... Kobiety rządzą mężczyznami ”

Otóż to panowie. To my mamy wiele do powiedzenia na tym świecie, ale mamy tez swój słaby punkt – a raczej ... mamy jego :]. I byłoby dobrze gdyby był on w pełni sprawny, bo chyba wszyscy lubimy od czasu do czasu być ofiarami .. „ rządów ”.

No, ale skoro postanowiłem się tutaj wypowiedzieć znaczy, że jestem jednych z tych którzy pewne problemy mają. Jestem jednym z was. Jestem (obecnie byłym) stulejkowiczem.

Zanim opisze swój przypadek pragnę podziękować tutaj (tradycyjnie) Autorowi strony, wszystkim którzy tutaj postanowili zamieścić swoje doświadczenia, wypowiedzi na forum , za odpowiedzi na moje pytania. To naprawdę wiele znaczy dla kogoś kto przechodzi te „trudne chwile”.

Ale zacznijmy od początku.

To, że z moim kompanem było cos nie tak wiedziałem od dawna. Myślałem wówczas, że może trening , naciąganie i takie tam załatwi sprawę. Ale nie załatwiło :]. Myślałem od czasu do czasu o swoim problemie, ale ze stulejkę miałem częściową (można zdjąć napletek nawet w zwodzie, ale z bólem – tworzy się charakterystyczne pierścień) mogłem wykonywać podstawowe czynności egzystencji młodego chłopca JJJ.

Mijały lata, przyszły studia, ciągle jakieś zajęcia, problemy ,czas płynął sobie jak stary człowiek łódką po morzu, a Ja , no cóż , nie myślałem o tym za wiele.

Pewnego dnia zupełnie przypadkiem trafiłem na artykuł o stulejce – tak, to był punkt przełomowy -> i wszystko za sprawą jakiegoś głupiego czasopisma.

Wklepałem w google nowo poznane pojęcie i trafiłem .. no oczywiście na tą stronę.

Długo się nie zastanawiałem i poszedłem do doktora Fortuny (Kraków) a ten po 30s rozmowy wziął mojego ptaka w łapy i ... umówiliśmy się na operacje. Już nie było odwrotu.

ZABIEG

Jestem studentem, a termin operacji wypadł w środku sesji więc nie myślałem o tym za wiele. Chwila stresu pojawiła się minutkę przed zabiegiem, ale później było to chyba bardziej zabawne niż przerażające. Facet tnie bez obciachu mojego małego, młode (całkiem ładne) pielęgniarki chodzą po sali (skrępowanie z tego powodu jakie na początku mi towarzyszyło minęło po chwili) jak gdyby nigdy nic. A ja, leże w fartuchu jak jakiś exchibinicjonista, jakieś szczypce przytrzymują bohatera ostatniej akcji, ja po kilku ukłuciach praktycznie nic nie czuje. Jest całkiem wesoło. Dr oczywiście rzuca od czasu jakiś żarcik (niech pan nie patrzy, bo się pan jeszcze nauczy i będzie konkurencja). Rozmawialiśmy prawie cały czas. W pewnym momencie poczułem jakby mi na żywca odrywał kawałek skóry- zgłosiłem – znowu dostałem ze strzykawki. Najgorsze w całym zabiegu było chyba końcowe mycie , spirytusem po jajach – jakbym robił jajecznice z własnych organów. Ale szybko minęło. Zjadłem proszek i nieco dziwnym krokiem poszedłem w stronę przystanku, wsiadłem w autobus, chciałem jak najszybciej dojechać bo czułem się jak żywy tester polskich, niestety nierównych dróg. No i dojechałem.

Podsumowując cały zabieg- naprawdę dużo gorzej bywało u dentysty.

PIERWSZE DNI PO ZABIEGU

Tego dnia nie miałem zbytniej ochoty dużo pić. Ale wieczorem stało się to czego się troszeczkę bałem. Poszedłem się załatwić. Trochę kombinowania, ale udało się.

Czas do nocy spędziłem na graniu ale w końcu poszedłem do łóżka. Luźne slipy, parę minut układania się i zasnąłem z myślą o bolesnym poranku. Koło trzeciej przebudziłem się i przypomniałem sobie całą operacje. Myślałem ze zemdleje we własnym łóżku, ale zasnąłem.

O dziwo rano nie było tak źle jak myślałem. Troszkę bolało ale naprawdę nic wielkiego. A nawet gdyby to panowie, bądźmy mężczyznami.

Rano pierwsze płukania rumiankiem, nowy opatrunek i położyłem się na łóżku gdzie uczyłem się do kolejnego egzaminu. Raczej nie było problemów, poza tym, że przy robieniu opatrunków taśma zawsze złapała jakiegoś włosa i ... czasami bolało J. Weekend minął mi raczej spokojnie.

DNI KOLEJNE

Trzeciego dnia zacząłem nieco się przejmować że mimo upływu czasu mój „skarb” dalej wygląda jak egzotyczny kwiat z ogrodu botanicznego. Były chyba wszystkie kolory tęczy. Nieco zmartwiony skorzystałem z forum i moje wołanie nie zostało bez odpowiedzi. Podobno to normalne. Następnego dnia normalnie poszedłem na egzamin. Raczej wszystko przebiegało normalnie.

KONTROLA

Dnia piątego stawiłem się na wizytę kontrolną chodź przypominało to raczej program „sto pytań do ...”. A oczywiście doktor bez namysłu bierze moją żywą, wciąż barwną roślinkę w ręce i wypowiada niezapomniane słowa : „proszę pana, jest pięknie, pięknie, sam chciałbym mieć takiego” – co pozostało bez komentarza z mojej strony. No cóż, skoro tak doktor twierdzi tak być musi. Tego samego dnia przemierzyłem ponad 100km drogę do domu bez żadnych problemów.

PRZEŁOM

Noc po kontroli mogę uznać za przełomową, zaczęły wypadać pierwsze szwy, o opuchliźnie też mogłem zapomnieć. Kolory – no cóż, wciąż były ślady w miejscach po ukłuciu ale i to powoli ustępowało. Z dnia na dzień coraz lepiej.

2 TYGODNIE PO

Teraz sam mogę powiedzieć, że „Jest Pięknie”. Maszyna sprawna, wszystko się goi jak trzeba, zostały mi tylko 4 szwy (cholera, mocna się trzymają). Napletek schodzi bez najmniejszego problemu – w sumie to zaczyna mnie to denerwować bo schodzi nawet kiedy ja tego nie chce. Żołądź jest już na tyle przyzwyczajony po nocach pod gołym niebem J , że teraz nie bardzo wiem czy napletek jest założony czy nie. Myślę że wszystko idzie w dobrą stronę. No, może blizny – z tymi to pójdzie trochę dłużej, ale… co tam. Największy mój problem dotyczy powściągliwości seksualnej bo …. już qwa nie mogę wytrzymać L. A ci z was co mają dziewczynę wiedzą co mam na myśli. Ale ona naprawdę jest dla mnie wsparciem.

PODSUMOWANIE

No cóż, nie ukrywam, że swoje każdy musi przeżyć, a przeżycie te to bardziej kwestia psychiki niż biologii naszego ciała – bo goi się jak się goi, a przyspieszyć się nie da.

Ja swoje przeżyłem, ale teraz, zaledwie po dwóch tygodniach od zabiegu moja radość nie ma sobie równych. Wszystko raczej jest w jak najlepszym porządku.

Po całej historii mogę powiedzieć, że żałuje tylko jednego –że wcześniej nie wiedziałem o stulejce, o tej stronie itd. bo … nie ma się co zastanawiać

Stulejka albo zdrowie – wybór należy do ciebie




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam