STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Marcina, 09.03.2005 - Kraków

Pomijam ten cały fragment o tym jak i skąd dowiedziałem się o moim problemie, a przejdę od razu do tematu.

Kiedy podjąłem decyzję i miałem już wystarczającą ilość pieniędzy, umówiłem się na wizytę w ArsMedica (Kraków). Byłem pewien, że będzie potrzebny zabieg, więc umówiłem się od razu bez zbędnego marnowania czasu na wizyty (tym bardziej, że dr Fortuna miał terminy pozajmowane na miesiąc wprzód, a ja chciałem jak najszybciej mieć to już za sobą). Zjawiłem się wtedy, kiedy miałem się zjawić. Poczekałem chwilkę, zostałem poproszony do gabinetu, doktor zapytał mnie czy to pierwsze nasze spotkanie, po potwierdzeniu poprosił mnie żebym przygotował się do badania wstępnego, co uczyniłem. Po badaniu okazało się, że operowanie stulejki nie jest konieczne – wystarczy regulacja wędzidełka, ale ja miałem już postanowione, że chcę też zmienić wygląd mojego narządu na bardziej „estetyczny”.

Nastąpiło przygotowanie do zabiegu. Sama operacja była bezbolesna i oczywiście przebiegała w bardzo miłej atmosferze. Jedyny ból, jaki dało się odczuć był podczas zakładania ostatnich szwów, kiedy to znieczulenie już nieco osłabło, ale tak strasznie nie było. Po zabiegu zostałem poinstruowany jak się ze sprzętem obchodzić i mogłem już iść do domu. Żadnego kontaktu z wodą przez kilka pierwszych dni, co mnie troszkę zdziwiło, no bo jak mam utrzymać czystość skoro nie mogę użyć wody (to moja pierwsza operacja, jakakolwiek w życiu, więc nie miałem najmniejszego pojęcia jakie są zasady). Później okazało się, że nawet po użyciu wody sprawa nie była zbyt prosta, ale to dopiero później….

Po zabiegu pojechałem do domu, tramwajem, podróż nie bolała – byłem na przeciwbólu i jeszcze trochę pewnie działało znieczulenie. Kiedy już byłem w domu zmieniłem opatrunek, ustawiłem sobie wygodną pozycję w fotelu przed kompem (mam naprawdę wygodny fotel), i tak już zostałem przez najbliższe kilka godzin. Siusianie opóźniałem najbardziej jak mogłem, ale w końcu trzeba było. Największe problemy u mnie od samego początku sprawiała nadwrażliwa żołądź, która naprawdę nie za bardzo dawała się dotknąć, ale postanowiłem to zostawić na później. Kilka pierwszych dni spędziłem prawie nie wstając z fotela – nie było wyraźnej potrzeby, więc stwierdziłem, że tak będzie dla procesu gojenia lepiej.

Nocy raczej nie przesypiałem, było to raczej nieprzyjemne, kiedy się budziłem, stwierdzałem, że mnie coś boli, zastanawiałem przez chwilę, co się dzieje, po czym dochodziłem do wniosku, że mam wzwód i wszystko stawało się jasne – więc wolałem nie spać.

Z każdym dniem było coraz lepiej. Nadal nie za bardzo chciałem zasypiać w nocy, bałem się tego nieprzyjemnego bólu. No co tam, kilka nocek zarwać to nic strasznego. W drugim dniu miałem wizytę kontrolną. Dr Fortuna bezpardonowo wziął mojego małego i ściągnął napletek całkowicie, kurcze myślałem, że spadnę z łóżka. Zrobił tak jeszcze kilka razy i powiedział: „Widzi pan jak łatwo to robię?”. Może i łatwo – ale jak boli!! Hehe, ale później w domu robiłem to już sam, chociaż bolało, ale gdyby pan doktor mi tego nie pokazał to pewnie bym się sam nie odważył. Trzeba było przemyć trochę to wszystko. O dotykaniu na razie nie było mowy, więc po prostu polewałem go wodą z prysznica i na razie to musiało wystarczyć. Poza tym jeszcze moczyłem w rumianku, bo zaczęła wydzielać się ropa.

Po około czterech dniach sytuacja się trochę ustabilizowała. Boli już tylko wbijanie się szwów w nieprzyzwyczajoną do dotyku żołądź i nadal ropieją rany. Więc ciągle moczę małego w rumianku, a szwy zaczęły wypadać w trzecim dniu po zabiegu.

Koniec dnia piątego i większość spuchlizny już zeszła, szwy też się powoli wykruszają. Jeszcze trochę rany ropieją, ale moczę regularnie w rumianku i wydaje mi się, że to ustąpi.

Nie pisałem co było dalej bo to nie takie ważne, po prostu z każdym dniem jest coraz lepiej i człowiekowi się micha cieszy ;). Teraz jestem już ze dwa miesiące po zabiegu, może trochę więcej, nie wiem bo nie liczę i wszystko jest w porządku. Rozmawiałem z dr. Fortuną i pytałem o maść na gojenie, ale powiedział, że to raczej nie potrzebne jest więc sobie dałem z tym spokój i zostawiłem tak jak jest.

Życzę powodzenia w podjęciu decyzji.

Pozdrawiam. Marcin – Kraków. (2005-03-09)


Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam