STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Zioma, 08.02.2005 - Wrocław

Witam wszystkich i super hiper mega wypasione podziękowania dla autora strony!!!!!

Zacznę od tego ze mam 22 lata. Postaram się opisywać wszystko z biegiem czasu. Na początku napisze, że mam wrodzoną stulejkę. Jak byłem mały to byłem kiedyś u lekarza i mi badali „ptaszka” ale nie pamiętam szczegółów. To, że mam stulejkę podejrzewałem cały czas. Jednak nie dołowałem się tym i ewentualny zabieg odkładałem na „później”. To „później” trwało już kilka ładnych lat. Ale zrobiłem jeden postęp. Z 3 lata temu byłem u urologa na wizycie i tyle... strach nie pozwolił mi na konkretne działania. A wiadomo kto nic nie robi ten w rzeczywistości się cofa. Miałem dziewczynę. Wszystko było super do czasu, gdy doszło do zbliżenia. No ze stulejką da się jakoś kochać ale zero przyjemności, dyskomfort itp. Oczywiście nie potrafiłem zaspokoić kobiety, bo seks w moim wykonaniu z ta wadą był beznadziejny (mogłem być tylko na niej a ona na mnie już nie bo było nieprzyjemnie i strach przed zerwaniem wędzidełka)... Dla jej i mojego dobra się rozstaliśmy a ja miałem zwałe – co dalej? Byłem sfrustrowany i miałem jak większość niską samoocenę. Musiałem się pozbyć tego syfu, raz na zawsze... I tak oto pojawiło się światełko w tunelu. Nie mówiłem o stulejce rodzicom bo nie miałem takiej potrzeby. A że zabieg koniecznie chciałem mieć w prywatnej klinice (nawet nie pytajcie czemu) to zbierałem sobie powoli pieniążki. Odmawiałem sobie często kilku piw na imprezach plus wykonałem kilka przekrętów ale o tym cicho sza. No ale w ciągu 4 miechów uzbierałem 600 zł na sam zabieg + 70 zł na wizytę i jeszcze kilkadziesiąt złotych na dojazd i inne(bo ja jestem z Opola a zabieg miałem we Wrocławiu w klinice Multimedica). Psychicznie i fizycznie byłem przygotowany na zabieg jak i na związane z tym koszty ale pewnego dnia wchodzę na stronę www.stulejka.com i co widzę? Informacja na forum, że w Multimedica zabiegi są za friko, gdy tylko się pokaże skierowanie od lekarza POZ do szpitala na oddział urologiczny. MEGA! Hajs na inne przyjemności będzie... Od razu zadzwoniłem i umówiłem się na wizytę. Wizyta przebiegła tak jak się spodziewałem (bo jak mówiłem, kiedyś byłem już u urologa). Wchodzę do gabinetu (przyjął mnie dr Marek Belda – mega sympatyczny człowiek). Usiadłem na wygodniejszym fotelu i powiedziałem „stulejka”. I słuchałem i patrzyłem jak doktor mówi i rysuje mi co będziemy ciąć itp. Badanie trwa około 30 sekund. Oczywiście ja już wszystko wiedziałem o moim problemie bo dużo o tym studiowałem sobie. A miałem stulejkę lekką czyli w stanie spoczynku mogłem normalnie ściągać poza żołądź (ale to sobie wytrenowałem bo z 4 lata temu nie mogłem nic ściągać. Przy kąpieli ściągałem i normalnie przy sikaniu itd. Uwierzcie, że dało się i po kilku długich miesiącach wytrenowałem sobie zdolność ściągania napletka ale zabieg i tak był nieunikniony. Aha a w czasie wzwodu napletek mi schodził do połowy a jak ściągałem na siłę to nawet cały napletek schodził ale wędzidełko ciągnęło żołądź w dół i było nieciekawie). Wracając do wizyty. Nic stresującego. Na bank Wam penis nie stanie. On się nawet kurczy... Po wizycie wyszedłem umówiłem się na zabieg, zapłaciłem za wizytę i wróciłem do domu.

Zabieg miałem kilka dni później dzięki sympatycznym paniom z recepcji, które mnie jakoś upchały w wolą godzinę bo nie mogłem z tym dłużej czekać. Wszystko zaczęło się 12:30 i trwał tylko 30 minut. W ramach zabiegu miałem wydłużone wędzidełko oraz poszerzony o ok. 2 cm napletek. I sprawa istotna: NIE TRZEBA NIC SOBIE GOLIĆ! W zabiegu to nie przeszkadza bo nakładana jest duża płachta z dziurka prze którą wystaje ptak. No może przy odklejaniu plastra, jak się zdejmuje opatrunek trochę włosów wyrwie, ale golenie nie jest obowiązkowe – kwestia wyboru. Wracając do zabiegu to jakie będą tego efekty to zobaczymy... Wiecie, nawet nie byłem zestresowany. W pokoju gdzie się przebierałem było mega sympatycznie, zero klimatu szpitala. Na koszulkę założyłem ubranie duszka (chociaż pani pielęgniarka mówiła, żebym nie zakładał na koszulkę bo się spocę.. he i się nie spociłem). Położyłem się na stole. PIERWSZ RAZ W ŻYCIU MIAŁEM ZABIEG CHIRURGICZNY. Doktor Belda był ze swoim asystentem a pani pielęgniarka kilkakrotnie mnie pogłaskała po ręku bym się nie martwił. A ja się nie martwiłem bo miałem już dość stulejki i chciałem ją usunąć. Jedyne co było nieprzyjemne podczas całego zabiegu to fakt, że poczułem dwa ukłucia w celu podania mi znieczulenia oraz jedno z końcowych cięć. A tak to NOC NIE BOLI, po postu nic nie czułem a atmosfera była przewypasiona. Patrzyłem sobie w biały sufit i pełen relaks.

Tydzień po zabiegu. No tak, pierwsze 3 noce nie były ciekawe. Przez te 3 dni połknąłem całe opakowanie Ibupromu. Ale nie dlatego, że mnie bolało aż tak bardzo, tylko lepiej zapobiegać niż leczyć. Wolałem asekuracyjnie to przyjmować. Na napletku miałem i mam do teraz (7 dzień) nieprzyjemną ranke, która boli jak odprowadzam napletek. Napletek już w pierwszym dniu ćwiczyłem. Opuchlizna i ta ranka nie przeszkadzają aż tak bardzo. Ale odprowadzanie napletka było normalne. Zresztą po samym zabiegu doktor mi z 3 razy odciągnął i pokazał co i jak. Opuchliznę jeszcze mam tam, gdzie był jeden z zastrzyków. Od 3 dnia zacząłem moczyć 3 razy dziennie w rumianku. Po wysikaniu się przemywałem ptaka wodą utlenioną. Aha łykałem też witaminę E. Oczywiście ja ją cały czas łykam (raz dziennie) ale nie dlatego, że mam jakieś niedobory czy coś, ale ona jest na zdrowy wygląd skóry i szybsze gojenie też. Ale witamina E nie jest konieczna, ale nie zaszkodzi a może pomóc. Wzwody przez pierwsze 4 dni były niesympatyczne przez tą ranę na napletku jaki i opuchliznę. Ale nie było tragicznie. Teraz w 7 dniu przed zdjęciem szwów wzwody już są normalne, chociaż jeszcze napletek nie schodzi z żołędzia podczas tego wzwodu. Ale to jest naturalne. Jak pisałem już wszystko przestudiowałem więc jestem optymistą i pozytywnie nastawiony do tej sprawy. Zresztą w czasie „normalności” widzę, że napletek schodzie elegancko i widać już jak wędzidełko jest wydłużone więc to kwestia czasu (rehabilitacja trwa od 2 tygodni do miesiąca lub dłużej i to zależy od organizmu). Ptaka trzymam jeszcze do góry. Sprawa opatrunku jest następująca. Jak przyjechałem do domu to go zdjąłem. Napletek miałem nałożony na żołądź więc nic mnie nie bolało oprócz drażnienia ran przez szwy. No i trochę szwy drażnią żołądź ale to nie jest jakiś mega ból.. Ale widać jak się goi więc jest git. Jutro jadę na zdjęcie szwów i zobaczymy co dalej. Jestem ciekawy jak wzwód będzie wyglądał, bo na razie jeszcze jest opuchlizna i szwy. Czekam...

Zdjęcie szwów miałem w 8 dniu po zabiegu. W całym etapie usuwania stulejki najbardziej nieprzyjemne jest zdejmowanie szwów (bo miałem nierozpuszczalne). Były to 2 minuty mega szczypania. Oczywiście nie obyło się bez krwi, ale nic groźnego. Jak już miałem zdjęte szwy to poczułem się wolny... Już nic nie uciskało, pełen wypas. Wróciłem do domu, popatrzyłem sobie na niego i git. W ten sam dzień miałem bibe i tuż przed samym wyjściem jak się odlewałem, poleciało mi kilka kropel krwi z wędzidełka. Trochę się zdołowałem ale szybko przeszło. Teraz trenuje małego (ściąganie napletka ale w wzwodzie jeszcze nie schodzi przez opuchliznę, która z dnia na dzień jest mniejsza). Myślę, że już nie długo podczas wzwodu też będzie elegancko schodził bo wszystko się ładnie goi. Rany też już powoli znikają i zaczynają się robić blizny 9niedługo zacznę Contractubex stosować – przezorny ubezpieczony). Ogólnie jestem bardzo szczęśliwy i żałuje, że tak długo zwlekałem. Więc niczym się nie dołujcie bo ten zabieg NIC NIE BOLI i nie jest straszny. Dacie rade, uda się Wam, tak samo jak mi.

Zabieg wykonany w prywatnej klinice we Wrocławiu „Multimedica” przez dr Marka Belde (polecam!!). Zabieg był refundowany przez NFZ. Więc do dzieła panowie i nie wahać się ani chwili dłużej.

Hmm... może wrócę do panny i poinformuję ją, że już będzie mnie mogła ujeżdżać a nie, że tylko ja na górze...

No i na koniec chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy służyli mi dobrą radą i pożytecznymi instrukcjami. Nie będę wymieniał ksyw bo trochę tych osób było. Wiedzą ci co mają wiedzieć. Szacunek też jeszcze raz dla autora strony.

W razie pytań, wątpliwości walcie na dobryczlowiek@vp.pl

ZIOM


Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam