STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Brzezusia, 9.02.2005 - Łódź

Witam!!!

W tej chwili jest 23:25, 11 luty 2005. Czekam do północy aby wziąć antybiotyk. Postanowiłem zabić czas i napisać to „DOŚWIADCZENIE”

Mam 22 latka

Jestem w 2 dobie po zabiegu. Zabieg miałem wykonany w klinice „ESCULAP” w Łodzi. Moja godzina „W” wybiła w środę 9.02.2005 o 14:00. Dzień wcześniej byłem w tejże klinice na badaniu u urologa, Pana dr Jerzego Żurka. Na wizycie ustaliłem z doktorem co i jak.

Ale od początku

Na początku też tak jak Wy borykałem się z tym problemem, aż w końcu przełamałem się w środku i poszedłem do lekarza. Powiem krótko i na temat:

Nie wstydźcie się iść do urologa jeżeli macie jakikolwiek problem ze swoim „ptaszkiem”. On tak samo ma prawo być chory jak każdy inny narząd w ludzkim ciele. Uwierzcie mi, że lekarz Was nie pogryzie (jestem tego żywym dowodem, właśnie siedzę i tworze to doświadczenie :D :D :D ).

Zanim zdecydowałem się na wizytę u lekarza to też wcześniej trafiłem na tą stronę (podziękowania dla STWÓRCY tej strony ). Poczytałem sobie doświadczenia innych, posty na forum, poprzeglądałem linki. Teraz z perspektywy patrząc na to wszystko to niektóre Wasze wpisy na początku mnie przerażały. Piszecie tam że zabieg jest bolesny, podanie znieczulenia również (zaznaczam że u niektórzy z Was tak piszą). Wiem ze są różne progi bólowe, ale nie przesadzajcie. Byłem tak przerażony niektórymi wpisami że w dniu zabiegu miałem cholernego cykora.

I w końcu nadeszła moja godzina

Przed 14 byłem w „ESCULAPIE”, parę minut po 14 na korytarz w swym zielonym kubraczku „wyskoczyła” z uśmiechem na ustach Pani Wanda – pogodna jak diabli babeczka, naprawdę spoko kobieta. Wycelowała we mnie swoim wskazującym paluszkiem i rzekła: „ na kogo padnie na tego bęc”. Zaprosiła mnie do pokoiku w którym to przebrałem się w taki sam zielony kubraczek. Potem Pani Wanda kazała mi się wygodnie ułożyć na stole, przygotowała mnie do zabiegu, poprosiła Pana dr Jerzego. I się zaczęło Muzyka poszła w ruch ( leciały odlotowe kawałki lat 80 i 90) Pan doktor wziął igłę ze znieczulaczem a ja już na sam widok miałem ochotę krzyknąć że boli :D:D:D. I ku mojemu zaskoczeniu powiem wam że pierwszego ukłucia igłą nie czułem ( w końcu robił to fachowiec). Potem były kolejne ukłucia ale ich również nie czułem. Gdy Pan doktor już całkowicie poskromił mojego „małego przyjaciela” zabrał się do roboty. Ja osobiście patrzyłem od czasu do czasu na poczynania Pana Jerzego i Pani Wandy (osobom wrażliwym na widok krwi – której nie jest dużo, proponuje czekać na efekt końcowy zabiegu). Cały czas na duchu podtrzymywała mnie dzielnie Pani Wanda (instrumentowała doktorowi). Nawet nie wiem kiedy i zostałem pozbawiony napletka. Potem nastąpiło szycie, powiem wam ze trwało dłużej ni obcinanie napletka, ale było tak samo nieodczuwalne. Trwało długo ale kochani za to z jakim efektem. Jak spoglądam na mojego „przyjaciela” to jestem pełen uznania dla Pana doktora. ( był by tez z niego dobry krawiec :D:D:D). Po zabiegu Pani Wanda przemyła mój nowy „sprzęt”, ja sobie go pooglądałem i byłem cholernie zaszokowany. Spodziewałem się czegoś w stylu tych niektórych zdjęć zamieszczonych w necie u osób po zabiegu. Założyła opatrunek, który w domu zdjąłem (ponieważ w drodze do domu uległ lekkiej deformacji :D:D:D) i już w ogóle nie zakładałem ponieważ „ptaszek” nie krwawił – stwierdziłem ze nie ma potrzeby. Owinąłem go tylko lekko jałową gazą aby nie drażnić rany bielizną. I tak jak zapewniał mnie Pan dr Jerzy Żurek po zabiegu tez zero bólu. Powiem więcej: do tej pory nawet nie zakrwawiłem jedną kroplą ( ale to pewnie zasługa tego urządzenia do hemostazy – czyli zamykania naczyń krwionośnych poprzez przysmażenie ich prądem , zwane też koagulacją – brzmi może sadystycznie ale ni cholery nic nie czuć :D:D:D:D a jak widać wręcz skutkuje).

Dziś, w sumie to już wczoraj, czyli w piątek byłem na kontroli. Wszystko jest ok. Następna kontrola za tydzień. Jedynym problemem po zabiegu, lecz do przeżycia jest poranne pianie koguta. Ale żeby tak wszystko w życiu bolało..... A poza tym jak boli tzn. że człowiek żyje.

Zabieg miałem refundowany, ponieważ do kliniki udałem się ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu ( pierwszy kontakt – czy to nie brzmi dziwnie i śmiesznie??).

Tak więc osobom z Łodzi, okolic i nie tylko z całym sercem polecam klinikę „ESCULAP” (adres w spisie gabinetów) i Pana dr Jerzego Żurka. Ten GOŚĆ naprawdę zna się na tym co robi.

Korzystając z okazji chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować za fachową robotę Panu doktorowi Jerzemu Żurkowi, Pani Wandzie – instrumentariuszce. Jestem naprawdę bardzo zadowolony. I co najważniejsze nie odczułem ze jestem traktowany jako kolejne ciało do krojenia, personel tej kliniki traktuje pacjenta jako PODMIOT a nie PRZEDMIOT. A przy takim zabiegu zapewnienie odpowiedniej atmosfery to bardzo dużo dla pacjenta.

Dobra nie zanudzam więcej. Mam tylko nadzieję ze opis mojego doświadczenia pomoże innym w pewnym stopniu się rozluźnić. Wiem ze nic tu nie da mówienie że nie ma się czego bać. W końcu strach to naturalny odruch ludzkiego organizmu.

p.s.: w dziale zdjęcia zamieściłem moje fotki przed i 2 dni po zabiegu.

JERZELI MACIE JAKI KOLWIEK PROBLEM ZE SWOIM „MAŁYM PRZYJACIELEM” TO ZAPITALAJCIE ILE SIŁ W NOGACH DO UROLOGA.

NAPRAWDĘ NIE MA SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ!!!!!!!




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam