STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Toma, 9.12.2004 - Kraków

Cześć.

Najpierw podziękowania dla organizatorów tej strony.

Jestem już tydzień po zabiegu i myślę że to co napisze, może się komuś kiedyś przydać w tej nierównej walce ze stulejką. Po pierwsze, zabieg został wykonany w ArsMedica (Kraków). Pan który mnie pociął nazywa się Fortuna(dr Fortuna). Bardzo miły koleś.. niezły wąsik ma i całkiem cięty dowcip. Z danych technicznych to pewnie tyle, że zabieg kosztuje 500 zł (ta cena obejmuje też wizytę kontrolną(lub dwie- zależnie od twoich wątpliwości związanych ze skutkami zabiegu)), jeżeli idziesz najpierw na wizytę pt. "panie doktorze, a co to jest.. o tu .. takie coś" to jest to wydatek= 60 zł. Czas trwania zabiegu to Ok 1 godzina(to zależy.. raz mniej, raz więcej...). Przyplątało mi się coś takiego bo jest to także rodzinne... oczywiście można było wcześniej się wziąć za siebie, ale wiadomo jak to było z lekarzami(niektórymi na pewno).. na początku lat 90tych.... "wszystko jest Ok i pod kontrolą"..:).. ale się to jakoś wymknęło spod tej kontroli i.. przekonałem się że mam stulejkę na 100% jakieś 2 tygodnie przed wizytą. No to się umówiłem telefonicznie. Doktor jak mnie zobaczył to mówi: "no, to ściągamy gatki i sie kładziemy"...no to ja na to "Ok".. a on "no to panie widzimy się, jak pan chce, na zabiegu"...

ZABIEG

No to się zobaczyliśmy ponownie. Przebrałem się w taki skafanderek kosmiczny z workowymi papciami(wszystko zielone) w innym pomieszczeniu i poszedłem do pokoju gdzie miał być zabieg(klimat "Seksmisji")..:).... Położyłem się na stole. Zostałem przykryty jakąś taką kwadratową płachtą z wyciętym kółeczkiem.. wiadomo na co... i do dzieła. Dostałem znieczulenie miejscowe(później jeszcze na dokładkę też). Nic to cięcie nie boli. Pod koniec mnie coś zaczęło szczypać, ale było ok. Najgorsze chyba było uczucie zimnej krwi cieknącej po moim ciele, ale co to za ból.....:)... Aaaaaa.... no i widziałem jak szewki pracują na wysokości doktora łokci.. niżej nie patrzyłem, jakoś tak się złożyło że mi się za bardzo nie chciało....:) Czas zabiegu umilają na pewno dowcipy doktora w stylu: "proszę pana.. proszę się rozkoszować tą chwilą. To pewnie jedyny moment w pana życiu kiedy przy panu tak majstruje inny facet" (bez komentarza), albo pielęgniarka - asystentka, która sobie chodzi, czasem zerknie na nowe dzieło doktora, zrobi soczek... takie szmery bajery.... I jak ona to ujęła: "efekt ma być na podobieństwo doktora Fortuny, który się tak nosi cały czas"...:). ... trochę się ta wesoła gromadka pozachwycała nową lampą operacyjną, diablo drogą..... coś tekstów poleciało o odbijaniu żon kolegom.. i polityce.... A ja tam sobie leżałem rozcięty..:) No i doktor mówi: "już może pan sobie zobaczyć efekt". Podniosłem się i.... pomyślałem "Dżisus to moje?", doktor przeczytał moje myśli... "może to nie wygląda ale to pańskie. O widzi pan.. tu tak, tu tak.. a tu tak..... O.. i jeszcze opatrunek zakładamy tak"...Nie oglądałem wcześniej zamieszczonych zdjęć ale... z perspektywy czasu.. mogę powiedzieć że będzie już tylko lepiej......Założyłem gacie i pojechałem do domu. A mieszkam kawałeczek od Krakowa.. ale zjadłem przeciwbóla i było Ok.

PO ZABIEGU

No i jestem w domu. Co się będę spieszył z odlewaniem się. Poczekam.. nie ucieknie. No i nie uciekło. W tym miejscu niespodzianka: nic nie boli, ani nie piecze, ani nie szczypie przy odcedzaniu(przynajmniej mnie). I obmyślam plan jak by tu zmienić opatrunek, bo oczywiście nie został oszczędzony przez drogę do domu i mocz. Dopiero później doszedłem do tego jak to robić bez problemu tzn. najlepiej spróbować go normalnie ściągać, ale to za każdym razem jest jakby odrywanie tych gazików od rany i nie jest to przyjemne. Dobry sposób to zamoczyć go w wodzie. schodzi bez większych problemów. Ale tego wtedy nie wiedziałem. Ściągam go i tu mi się coś zaczepia, tu coś... coś pociągnąłem.. zabolało.. rozkrwawiło się... Nie było to przyjemne. Myślałem że się porzygam.. widocznie jestem nieodporny na takie widoki.... Penis wygląda ja otoczony zasiekami i pogryziony przez pszczołę... i mieni się odcieniami fioletu....

NOCKA

Poszedłem spać późno. Obudziłem się około 2 w nocy za potrzebą. Odlałem się, zmieniłem opatrunek(już lepiej poszło) i postanowiłem nie spać już tej nocy. Zapaliłem światło, zacząłem czytać "Politykę" i usnąłem. Obudziłem się ze wzwodem i bolało, ale mi żaden szew nie wyszedł.

PÓŹNIEJ

I tak dzień po dniu.. nocka, zmiana opatrunku, itd.... tylko że z czasem sprawniej...Opuchlizna schodzi po kilku dniach(ja sobie kupiłem Rivanol i chyba on cos też pomaga)... jest krwiak po igle, ale to normalne. dziś mija tydzień i szwy mi zaczęły po prostu z opatrunkiem same wychodzić... Gadałem z doktorem, ale on mówi że to normalka. Byłem na wizycie i wszystko jest Ok, tzn. dostatecznie szeroko. Mam ćwiczyć, a szewki same wyjdą.. nie zawracać sobie tym głowy.... Moczę też od czasu do czasu sprzęt w rumianku..... Trzeba się pozbyć jak na razie luźnych bokserech i tym podobnych... bo sprzęt ma być ustawiony do góry...........Nie brałem długo przeciwbóli. Problem jest jak sie szwy wbijają podczas nocnego wzwodu.. wtedy poszczypie..... ale nie ma się co przejmować....Może być tylko coraz lepiej. Jak cię ma boleć przy chodzeniu to leż. Nie kąp się w pierwszych dniach (przeczytaj FAQ).

I nie ma się co zastanawiać tylko zrobić zabieg.

Luz.

Cześć

TOM (Kraków), lat 20




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam