STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Krecika, 15.12.2004 - Kraków

Doświadczenia Krecika - 15 grudnia 2004

Zabieg wykonany był w prywatnej klinice ArsMedica w Krakowie oczywiście u dr. Mirosława Fortuny

Temat stulejka do nie dawna był dla mnie obcy, sądziłem że ten problem mnie nie dotyczy. Chociaż jako małe dziecko przeszedłem już zabieg usunięcia stulejki o czym zawsze wiedziałem. Napletek schodził bez problemu w spoczynku jak i w zwodzie. Jednak podczas stosunku czasami odczuwałem pewien dyskomfort i czasami napletek mi pękał. Cały problem zaczął się z początkiem grudnia, kiedy napletek pękł mi w paru miejscach, zsunięcie go w zwodzie zaczynało być bolesne z powodu ran, ale też sam napletek był coraz ciaśniejszy z powodu blizn które go zwężały od dłuższego czasu. Wtedy też znalazłem tą wspaniałą stronę, na której poczytałem trochę o doświadczeniach innych i stwierdziłem, że musze coś z tym zrobić. Oczywiście powiedziałem o tym dziewczynie oraz rodzicom, gdyż jest to dla mnie normalna rzecz i wydaje mi się ze nie ma się co wstydzić ani obwiniać za to że ma się stulejkę (po forum i wypowiedziach niektórych widzę ze tak właśnie jest). Dodam na koniec że mam 21 lat.

Na początku stwierdziłem ze pójdę do normalnego szpitala i zobaczę co tam mi powie urolog. Wysiedziałem się na poczekalni ok. 2h, gdyż doktor gdzieś sobie poszedł (to jest tylko możliwe w naszych szpitalach). Gdy już udało mi się znaleźć w gabinecie doktorek (nie zbyt przyjemny) kazał mi zsunąć spodnie i się położyć. Zsunął napletek i stwierdził że jest to mało zaawansowana stulejka i wystarczy że będę moczył penisa w rumianku 2 razy dziennie i za miesiąc wszystko będzie ok. (za miesiąc do kontroli). Całą wizyta trwała może minutkę i doktor nie dopuścił mnie nawet do słowa jak chciałem mu powiedzieć co i jak. Jak się okazało ten właśnie lekarz przeprowadzał u mnie zabieg gdy byłem dzieckiem.

Mimo iż rumianek uznaje za dobry specyfik, nie mogłem uwierzyć, że sam załatwi sprawę stulejki. Siedząc na tej stronie dużo dobrego naczytałem się na temat kliniki ArsMedica w Krakowie i tamtejszego lekarza dr Mirosława Fortuny. Jeszcze tego samego dnia po wizycie w szpitalu zadzwoniłem do ArsMedica. Powiedziałem, że podejrzewam u siebie stulejkę i chciał bym przyjść na wizytę do doktora Fortuny. Zapytano mnie czy chce się od razu na zabieg zapisać czy na razie tylko na wizytę. Stwierdziłem ze może najpierw wystarczy wizyta gdyż trochę mnie zdezorientowało to moczenie w rumianku i wcześniejszy lekarz. Telefon wykonałem w poniedziałek, na środę byłem już umówiony. No i przyszła środa, pojawiłem się w ArsMedica na wskazaną godzinę, założono mi kartotekę (musiałem pokazać dowód osobisty) i kazano czekać koło drzwi nr 7 na doktora, bo jeszcze go niebyło. Po paru minutach doktor przyszedł i zaprosił mnie do gabinetu. Tam kazał zsunąć mi spodnie i położyć się na leżance. Zsunął kilka razy napletek i stwierdził, że to jest mała stulejka, ale najlepszym rozwiązaniem będzie zabieg. Poza tym zauważył że wędzidełko jest napięte i przy okazji można je przeciąć. Objaśnił mi w skrócie co i jak i tyle. Powiedział jeszcze że najlepiej przyjechać z kimś i wziąć jakieś tabletki przeciw bólowe. Powiedziałem mu jeszcze o wcześniejszej wizycie u innego urologa i o tym co mi powiedział z tym rumiankiem. Na co Pan Mirosław zareagował śmiechem i powiedział: „tak, to dobre rozwiązanie, ale jeśli chce się zostać księdzem, a członka nie będzie się używać”. Po tym wszystkim chyba nie muszę dodawać, że zdecydowałem się na zabieg. Po krótkiej rozmowie poszliśmy razem do recepcji, aby sprawdzić wolny termin i umówić się na zabieg – następna środa (15 grudnia) godz. 12. Na koniec mocny uścisk dłoni (kto zna doktora wie o czym mówię) i do domku.

Przyszedł dzień zabiegu. W ArsMedica zjawiłem się o 11.50. Z uwagi na to że jestem osobą uśmiechnięta i we wszystkim dopatrzę się pozytywnych i zabawnych stron nie byłem zdenerwowany, wręcz wyluzowany i wesoły. Kilka minut po 12 pojawił się doktor, zaprosił mnie do środka. Były tam dwie bardzo ładne i młode pielęgniarki. Jednej z nich doktor kazał mnie zabrać do oddzielnego pokoju, rozebrać i ubrać w fartuch. Spodobało mi się to nawet ;) , więc poszedłem za nią. Niestety musiałem rozebrać się sam ;( (zostałem tylko w koszulce i skarpetkach) a ona założyła na mnie zielone wdzianko oraz woreczki na skarpetki. Wróciłem do gabinetu i tam ułożyłem się na leżance. W tym momencie doktor się mył i przebierał w „robocze” ubranie. Jedna pielęgniarka wyciągała przyrządy, nici itd. oraz ustawiła lampę, druga przecierała mi członka chyba spirytusem co było bardzo miłe ;). Szkoda że nie sam na sam hihi. Po tym wszystkim zaczął się zabieg, najpierw znieczulenie miejscowe, lekkie ukłucie i tyle. Po paru minutach gdy znieczulenie zaczęło działać pielęgniarki zostały zwolnione i zostałem sam z doktorem, a szkoda bo było na co popatrzeć. Od razu zauważyłem, że w lampie wszystko mi się odbija jak w lustrze, tak że miałem możliwość obserwowania całego zabiegu (mniej wytrwałym nie polecam). Zabieg trwał prawie półtorej godziny, jednak nie z powodu komplikacji tylko Pan Fortuna jak mi powiedział, chciał zrobić wszystko porządnie, dlatego się nie spieszył. Raz na jakiś czas odwiedzała nas jedna z pielęgniarek, sprawdzając czy nie trzeba czegoś podać. Pod koniec zabrakło nici, więc dała drugie. Cały czas trwania zabiegu przegadałem z Panem Mirosławem. Jest to bardzo miły, gadatliwy i zabawny gość. Jedyną mało przyjemną rzeczą podczas zabiegu było uczucie zimnej krwi która spływała mi po nodze. Po zabiegu założono mi opatrunek, ściągnąłem od razu na stole fartuch, bo był trochę brudny z krwi i w samej koszulce i skarpetkach powędrowałem z gołym tyłkiem do pokoju gdzie się rozbierałem, aby się ubrać. Wchodzę do pokoju, a tam jakaś lekarka przy biurku siedzi i pisze. Trochę mnie to zawstydziło, ale później się z tego śmiałem. Wróciłem do doktora, który mi wytłumaczył jak mam dbać o higienę (moczenie w rumianku) i zmieniać opatrunki. Poprosił mnie abym wpadł do niego za jakiś czas i tyle, tradycyjny uścisk dłoni i do domu. No i rzecz jasna wcześniej rachunek do uregulowania 500zł. Gdy usiadłem w aucie poczułem dopiero zmęczenie. W drodze powrotnej kupiłem rumianek oraz gaziki. W domu zmieniłem opatrunek i położyłem się spać. Wstałem po 20, z grubsza się umyłem (nie wolno się kąpać przez pierwsze 3 dni) i włączyłem sobie film. Do spania założyłem sobie obcisłe bokserki, jednak to było największym błędem, w nocy przebrałem się w luźne spodnie z dresu. Podczas wzwodów członek dociskał do bokserek i było to trochę bolesne, natomiast jak już miał luźno to było do przeżycia.

Dzień po zabiegu przemyłem małego w rumianku, bo było tam trochę wyschniętej krwi, założyłem nowy opatrunek i przesiedziałem cały dzień przed komputerem. Nie było aż tak tragicznie, ale miałem powód by trochę poleniuchować ;). Dodam, że mimo, iż doktor zalecał trzymanie członka ku górze ja miałem w zwisie, po prostu nie potrafiłem tak chodzić.

Kolejne dni upływały już normalnie, zajmowałem się swoimi sprawami, nie odczuwając bólu. Przez ten cały czas wziąłem może kilka tabletek przeciw bólowych. Codziennie aż do dziś moczę małego w rumianku po kąpieli. Szwy zaczęły wypadać mi już w 3 dniu. Opuchlizna wyszła drugiego dnia po zabiegu. Przez opuchliznę miałem problemy z zsunięciem napletka nawet w zwisie. Bałem się, że mi wędzidełko przyrośnie z powrotem, ale jednak było wszystko ok., gdy po półtora tygodnia udało mi się zsunąć napletek, ale trochę inną techniką, zamiast ciągnąć za napletek, chwyciłem żołądź i wyciągnąłem go do góry. Metoda zadziałała super. Na opuchliznę przykładałem kostki lodu (zamrożony rumianek). Niecałe dwa tygodnie po zabiegu spróbowałem kochać się z dziewczyną (już nie mogłem wytrzymać) i nawet się udało. W środę 29 grudnia byłem do kontroli, Pan Fortuna był zdziwiony, że wszystko się tak szybko i ładnie zagoiło. Powiedział, że najprawdopodobniej nie będę potrzebował maści na blizny (mimo, iż w jednym miejscu trochę się rana rozeszła i szerzej zgoiła – szwy troszkę popuściły). Dziś jestem niecałe 3 tygodnie po zabiegu, uprawiam już spokojnie seks (ale z prezerwatywa). O zabiegu już prawie zapomniałem, jedynie małe blizny mi go przypominają. Napletek schodzi bez problemu w spoczynku i w zwodzie. Teraz widzę, że zabieg się udał w 100%. W moim przypadku wszystko trwało ok. miesiąca, innym radzę to również jak najszybciej załatwić i mieć to z głowy. To nie jest takie straszne, jak wygląda. Dentysta jest dużo gorszy…

Na koniec chciałem podziękować:

Mojej ukochanej , a za co, to ona już dobrze wie J KOCHAM CIĘ DZIUBEK;

KAM’owi za to, że założył taką stronę, która każdemu na pewno pomoże, kto ma problem ze stulejką;

Dziękuje również wszystkim, którzy odpowiadali na moje posty i podtrzymywali mnie na duchu;

Na koniec może i powtórzę po innych, ale szczerzę polecam doskonałego specjalistę w dziedzinie urologii Pana Dr. Mirosława Fortunę (ArsMedica), któremu również dziękuję za fachową robote

PS. AZAZEL załatw to jak najszybciej i dołącz do naszego grona , chce tutaj widzieć również twoje doświadczenia ;)




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam