STULEJKA.COM                      
  16-12-2018 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia hi(t)mena, 17.08.2008

Witam!

Z punktu widzenia lekarzy, stulejka to „mały pikuś”. Pacjent jednak uważa inaczej, dla niego stanowi to poważny problem. W większości przypadków nie ma wtedy mowy o seksie, co powoduje kompleksy. Podobno stulejka jest jednym z najczęstszych powodów depresji u nastoletnich chłopców. Tak więc, nie ma co zwlekać, tylko zrobić z tym jak najszybciej porządek. Młodość ucieka! :D

Pominę szczegóły jak i kiedy dowiedziałem się, że mam problem. To nieistotne. Tak więc chciałem się dowiedzieć co mi dolega (a właściwie jak się tego pozbyć). Pewnego dnia wpisałem w wyszukiwarce internetowej ‘stulejka’. Kliknąłem na pierwszy link. Była to strona pewnego gościa, który miał „ten” problem. Gdy przeczytałem tamten tekst, załamałem się. Okazało się (to był błąd-niewiedza autora strony oczywiście), że stulejkę naprawiają w Polsce tylko w Poznaniu. Tak więc dałem sobie na jakiś czas spokój. Krótki czas, bowiem myśl o stulejce nie dawała mi spokoju. Po pewnym czasie znowu zacząłem przeglądać w tym celu Internet. Oczywiście natknąłem się na tą stronę. Przeczytałem cały dział „Czytelnia”. Czytając o obrzezaniu byłem lekko zszokowany. Jak można sobie odciąć napletek?! Po przeczytaniu „Doświadczeń” zrozumiałem jednak, na czym to dokładnie polega i uspokoiłem się nieco. ;)

Nie wiedziałem jednak jaki rodzaj zabiegu będzie mnie czekał. W zasadzie nawet nie byłem pewien czy to stulejka czy za krótkie wędzidełko czy co tam jeszcze. ;P Podjąłem więc decyzję (luty/marzec 2005), że trzeba to jak najszybciej wyleczyć…

Punktem pierwszym była rozmowa z ojcem o moim kłopocie. Nie byłem wtedy jeszcze pełnoletni i z kasą krucho. ;) Długo się zbierałem do tej rozmowy. Pewnego popołudnia pomyślałem „Teraz albo nigdy!”. Pamiętam, że wtedy oglądaliśmy skoki narciarskie. :P Strasznie byłem zestresowany, ale jakoś to z siebie wydusiłem. Ojciec powiedział, że miałem stulejkę, gdy byłem mały. Została (niby) wyleczona. Zdecydowaliśmy, że do urologa pójdziemy na początku kwietnia.

Oczywiście zanim odwiedzimy urologa przez NFZ (tak postanowiliśmy) trzeba skierowanie. W przychodni oczywiście kolejka jak za komuny (polecam coś do czytania :)). Moja kolej. Wchodzę do gabinetu i: „Dzień dobry. Wydaje mi się, że mam stulejkę”. Doktor obejrzał mój sprzęt (raz ściągnął i założył napletek), po czym powiedział, że jego zdaniem to wina wędzidełka. W każdym razie nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za wyrok i odesłał do specjalisty. :P Tym specjalistą okazał się chirurg. Kiedyś oni też wykonywali takie zabiegi (teraz już raczej nie). Jeszcze tego samego dnia pojechałem do przychodni, gdzie przyjmuje polecony mi lekarz. Tam go jednak już nie było. Zarejestrowałem się na parę dni później.

W umówiony dzień musiałem odczekać swoje, bo baba z recepcji mnie nie zapisała jak należy. :[ Po wejściu do gabinetu doktor spytał, co mi dolega. Trochę się stremowałem, bo obok siedziała pielęgniarka. Pomyślałem jednak, że przy zabiegu to może być niestety norma, więc się zahartuję. ;) Gdy się już wygadałem, przyszedł czas na badanie. Po kilkukrotnym ściągnięciu napletka, chirurg stwierdził brak problemu. Poprosiłem go o skierowanie do urologa.

Tak więc, na przełomie kwietnia i maja udałem się na oddział urologii. Gdy już nadeszła moja kolej i oznajmiłem doktorowi co jest grane, musiałem ściągnąć napletek w celach badawczych. ;) Nie było przed tym żadnych oporów – zdążyłem się przyzwyczaić do tych wszystkich oględzin. Doktor stwierdził, że mam stulejkę i polecił zabieg w końcówce maja. Zapytałem:

- „Jaki to będzie zabieg? Plastyka czy coś innego?”

- „Coś ty. Takich rzeczy się już nie robi.”

Tylko tyle usłyszałem od tego lekarza. Wiedziałem, że do tego gabinetu już nie wrócę.

W czerwcu i lipcu nie miałem czasu. Nie chodzi o czas na zabieg, ale na dojście do siebie po nim. Wiadomo – wakacje trzeba spędzić aktywnie. W sierpniu, w obliczu zbliżającego się rku szkolnego, postanowiłem jednak poddać się zabiegowi w wakacje. Tym razem sprawa miała zostać załatwiona prywatnie. 06.08 odwiedziłem prywatny gabinet urologa. Diagnoza: za krótkie wędzidełko. Datę zabiegu ustaliliśmy na 16-go sierpnia. Miałem w ten dzień zadzwonić ok. 8 rano zadzwonić i umówić się na konkretną godzinę. Gdy zadzwoniłem okazało się, że „doktor nie ma dziś czasu”. Zostałem zapisany na następny dzień. Zabieg był umówiony w szpitalu. Z tego względu kosztował mnie tylko 100zł (+ 50 zł wcześniejsza wizyta). Po przyjściu na ustaloną godzinę musiałem trochę poczekać. Doktorek rozprawiał się z jakimś dziadkiem. ;)

Za chwilę jednak zostałem skierowany do gabinetu zabiegowego. Po wejściu położyłem się na kozetce (tak to się nazywa?) i czekałem na część właściwą. Oczekiwanie do przyjemnych nie należy. Brzęk przygotowywanych narzędzi, widok napełnianej strzykawki itp. Zabieg rozpoczął się od nasmarowania mojego członka jakąś maścią (pewnie znieczulającą). Po chwili do pomieszczenia weszła pielęgniarka (na szczęście brzydka ;)). Przyznam, że zdeprymowało mnie to. Ją chyba mój widok też. Przeprosiła, pogadała chwilę z doktorkiem i wyszła. Niemiły akcent. :/ Czas jednak na coś gorszego. Najgorszy moment zabiegu? Zastrzyk ze znieczuleniem. Szczerze przyznam, że większego bólu w życiu nie czułem! Aż miałem ochotę dać fartuchowi po ryju. ;) Wiele osób pisało, że znieczulenia w ogóle nie czuli, lub tylko trochę. Niestety nie w moim przypadku. Później lekarz sprawdzał szczypcami czy znieczulenie zadziałało. Jako, że zastrzyk poskutkował, reszta zabiegu była bezbolesna. Podczas „operowania” urolog wspominał, że chodził z moim ojcem do przedszkola. Nie wiem czy to prawda czy tylko „zagadywanie pacjenta”, bo mój ojciec go nie pamięta z tamtych czasów. :)

Założono mi bodajże 5 rozpuszczalnych szwów. Teraz już nie pamiętam, w których dniach które konkretnie odpadały. 2 wypadły już po 2-3 dobach, trzeci około tydzień po założeniu. W okolicach 10-go dnia sam pozbyłem się przedostatniego. Nie trzymał już mocno, więc rozciąłem go nożyczkami do paznokci i po nim. ;) Ostatni jednak trzymał się solidnie na wędzidełku. Po dwóch tygodniach od zabiegu postanowiłem się go pozbyć w ten sam sposób co poprzedniego. Udało się, ale… został ślad w postaci bardzo ściśniętego wędzidełka w tamtym miejscu. Pamiętam to jak dziś. Jadę autobusem ze szkoły i nagle jakieś takie ukłucie w kroczu. :/ Po przyjściu do domu zobaczyłem, że wędzidełko pękło w miejscu zwężenia. Tak mam do dziś i nie przeszkadza mi to. Tak jak by go nie było. ;)

Rekonwalescencja trwała około roku. Na pewno mogłaby się zakończyć znacznie szybciej gdybym był bardziej konsekwentny.

Później wiadomo – rozciąganie i smarowanie. Przed rozciąganiem stosowałem jakąś maść znieczulającą (nazwy nie pamiętam), a po „zabiegach w gorącej wodzie” Cepan na blizny. Ogólnie widać dziś 3 białe, poprzeczne kreski długości ok. 0,5 cm.

Przed zabiegiem we wzwodzie nie mogłem ściągnąć skóry z napletka. W zwisie zaś schodziła za żołądź i nie można jej było rozciągnąć dalej. Po 3 miesiącach od zabiegu naskórek schodził niecały cm za żołądź (podczas wzwodu). Pomyślałem, że to za mało i udałem się do kolejnego lekarza.

Fartuch powiedział, że zabieg został wykonany poprawnie i trzeba to jeszcze porozciągać. Pomyślałem, że przecież 3 miesiące ćwiczeń powinno wystarczyć. Następny lekarz stwierdził, że „operacja się udała”, ale potrzeba jeszcze jednej, konkretnie na stulejkę. Ponieważ ewentualne krojenie musiało zostać odłożone o kilkanaście tygodnii, postanowiłem poćwiczyć. Po pewnym czasie (nie wiem, może 2 miesiące) osiągnąłem to co chciałem. Sprzęt został sprawdzony w boju i zdał egzamin (wielokrotnie :P).

Tak więc, jeśli macie taki problem, to nie zwlekajcie. ;) Po zabiegu lepiej wyczekajcie (a raczej ćwiczcie) nawet do pół roku. WARTO!

Dziękuję Twórcom i Administratorowi tej witryny (kam) oraz tym, którzy odpowiadali na moje pytania na forum (głównie aju i Master).

hi(t)men

PS nie mam czasu wpadać teraz na forum, ale gdyby ktoś miał jakieś pytania to postaram się pomóc: nieomylny@gmail.com




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam