STULEJKA.COM                      
  10-12-2018 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Kubek, 30.05.2008 - Toruń

Jak się dowiedziałem, że coś ze mną, a raczej z moim małym druhem jest nie tak? Z Waszej strony. Jednakże wtedy wmówiłem sobie, że to, że napletek coraz gorzej schodzi to wina zbyt częstej masturbacji. Tłumaczenia tego dokonałem w swojej głowie w wakacje 2007 roku.

W listopadzie 2007 jeszcze schodził, ale pewnego razu po odciągnięciu poczułem ukłucie na wędzidełku, a w kąpieli tego samego dnia pieczenie oraz zaobserwowałem niewielką, czerwoną rankę. Myślałem, że się normalnie zagoi. Zagoiła się tak, że wędzidełko miałem krótsze, a napletek już nie schodził. Całą winę zwaliłem na wędzidełko, a swój problem zdiagnozowałem jako skrócenie tegoż. W tamtym okresie – od kwietnia 2007 roku do teraz utrzymuję internetowy kontakt z jedynym przyjacielem płci pięknej w moim życiu, w którym się kocham (wiem mi też się wydawało niemożliwym, by zakochać sie przez Internet), co też nie podlega dyskusji i nie pozostaje bez znaczenia dla dalszego opowiadania.

Pech chciał, że w październiku mocno się pożarliśmy, w efekcie czego nie odzywaliśmy się do siebie przez blisko miesiąc. Była jedyną osobą, której bezgranicznie ufałem i którą nadal darzę takim zaufaniem, a ponadto mogłem pogadać dosłownie o wszystkim i liczyć na naprawdę dobrą radę oraz wsparcie. Odezwałem się do niej ponownie w listopadzie i dość szybko zwierzyłem się z nękającego problemu. Była pierwszą osobą, która o tym usłyszała. Bardzo się przejęła i gdyby nie jej wieczne motywowanie mojej osoby do załatwienia problemu może teraz ciągle nie mógłbym napisać tych słów.

Przełomem jednak okazał się fakt, że wyznałem jej swoje uczucia – przez Internet. Nigdy jej nie widziałem, ale pierwszy raz się zakochałem tak naprawdę mimo że dożyłem 20 lat. Więc powiedziałem, że ją kocham. A na drugi dzień, kiedy to już planowaliśmy pierwsze spotkanie powiedziałem coś a'la, że stała się motorem napędowym mojego życia i że szybciej się uczę, szybciej żyję, bym mógł z nią dłużej porozmawiać, a także, że w środę zrobię coś dużego. Chodziło mi o powiedzenie rodzicom o problemie i poproszeniu o pomoc, czy to finansową, czy o zarejestrowanie do lekarza w rodzinnym mieście. Studiuję poza miejscem zamieszkania. Troszkę spanikowała, że już myślę o seksie z nią, ale wiecie jak to jest, jak ma się przeświadczenie, że istnieje możliwość, że kobieta, którą kochasz będzie dla ciebie, ale ty dla niej już nie, bo boisz się zerwania wędzidełka, czy innych komplikacji. 23 kwietnia (w swoje imieniny) zadzwoniłem do rodziców. Rozmowa:

 Mam dwie informacje, dobrą i złą. Która najpierw?

 Zła.

 Skróciłem sobie wędzidełko.

 A co to, synku? (czułem panikę w mamy głosie, bo z nią rozmawiałem)

 To, co trzyma napletek. Będę musiał iść do urologa.

Później tłumaczyłem, że wolę do urologa, że to już nie chirurg jest od tego specjalistą, etc. Stanęło na tym, że dostanę wsparcie finansowe i mam iść do prywaciarza. Rodzice myśleli, że będzie mały opatrunek, ale ja znałem prawdę. Wiedziałem, że będą mnie kroić i to mocno, bo napletek i wędzidełko wyglądały kiepsko. Poszedłem do prywatnej przychodzi w Toruniu, gdzie studiuję. Krótka diagnoza: stulejka i skierowanie do szpitala zespolonego na ulicy Batorego. 26 kwietnia byłem u urologa, a 28 już w szpitalu.

Szpital. Niestety odesłano mnie z kwitkiem. Powiedzieli, że teraz tylko zabiegi ratujące życie. Nawet nie argumentowałem, że moje seksualne życie umiera, ani nie kląłem na politykę prorodzinna, na finansowanie in vitro i brak rekompensaty za leczenie młodych zdrowych mężczyzn. Przecież stulejka powoduje obawy przed zbliżeniem zapewne u wielu. Ja przez nią dwa razy odmówiłem stosunku płciowego, chociaż i tak obiecałem zostawić to dla kobiety, którą naprawdę pokocham, więc tak, czy siak tamte damy musiałyby się z tym pogodzić. Tak więc zabiegu mi nie zrobili, bo nie było już na to pieniędzy i kazali przyjść w styczniu. Nie chciałem tyle czekać. Ważne, że cały czas wspierała mnie kobieta, którą kocham i rodzice. Krąg trzech osób, które zostały dopuszczone. Rada: starajcie się, żeby był jak największy.

Po nieudanym podejściu zadzwoniłem do mamy. Póki co nic nie uradziliśmy. Pojechałem na weekend majowy do domu. Tam już rozmowa w 6 oczu (moje, matulowe, ojcowe – chociaż ten mocno dystansował się od problemu, poczułem się nawet, że trochę straciłem w jego oczach). Moja ciotka jest pielęgniarką w Olsztynie, więc pomyśleliśmy, że może pomóc. To był strzał w 10. 24 maja dowiedziałem się, że zostałem wciśnięty w kolejkę na zabieg wyznaczony na 30 maja. Ciotka dała radę. Dziękuję. Rodzice mnie trochę zawiedli pod względem, że niezależnie od tego jak bardzo dawałem im do zrozumienia, że nie mogę czekać, nie chcieli dać mi na zabieg prywatny, a bardzo na to liczyłem. Jednak ok, rozumiem, jeśli można mieć coś za darmo, to czemu płacić. Niech im będzie.

Dzień zabiegu. Termin został wyznaczony w godzinach od 12 do 13. Przed wyjazdem z rodzinnego miasta (mieszkam pod Olsztynem) rozmawiałem ze swoją przyjaciółką. Nie wiem, jak jej się odwdzięczyć, bo wiem, że ją skrzywdziłem błyskawiczną decyzją o zabiegu, a ona ciągle mnie wspierała i motywowała. Wyszło tak, że jak tylko dowiedziałem się, że coś ona do mnie czuje, to pomyślałem o seksie z nią. Co nie jest kłamstwem, ale w momencie, w którym by się na to zdecydowała nie chciałem dać ciała. Ot i wszystko. Przepraszam ją za to, a mam nadzieję, że też przeczyta te słowa.

Niestety pielęgniarki miały obowiązkowe szkolenie, więc miałem do wyboru, albo czekać, albo wrócić w poniedziałek. W poniedziałek musiałem być już z powrotem w Toruniu, więc to wyjście nie wchodziło w rachubę. Głodny i spragniony, bo od 24h nie miałem nic w ustach, bo tak mi kazali, mimo że nie miałem żadnych badań, czekałem 4h. O 16 leżałem już (dopiero) na stole. Pytanie na wstępie – czy wiem na czym polega zabieg. Odpowiedź: mniej wiecej. Riposta: dezynfekujemy, tniemy, dezynfekujemy, wychodzisz.

Zabieg przebiegał w miłej atmosferze – w sali byłem ja, mój wacek i 4 kobietki – jedna pani doktor i trzy asystujące pielęgniarki. Po zmierzeniu ciśnienia (chciały zobaczyć, jak mi adrenalina skacze), powiedziały, że są ze mnie dumne – “No młody, jesteśmy z ciebie dumne, tylko 130. Tacy młodzi to tu takie cuda odwalają, że hoho.” Później zaaplikowano znieczulenie kroplówką. Później sześć w samego penisa – znieczulenie miejscowe. Od dwóch pań, które majstrowały przy moim sprzęcie odgradzał mnie parawan, więc nic nie widziałem tylko słyszałem. Zresztą zgodnie z poranną poradą przyjaciółki – patrzyłem w sufit. Najlepsze zdanie: “To potraktujemy palnikiem.” Chodziło o przyrząd do przypalania naczynek krwionośnych i żył. W sumie po pół godziny było po wszystkim I pielęgniarka od poklepywania po klatce powiedziała: “i już śliczny.” Mimo publicznej placówki atmosfera była miła. Gorsze było to, że ja byłem zmęczony (nic nie jadłem i nic nie piłem – jak się okazało niepotrzebnie) i o nic nie pytałem, a nic mi nie mówiono. Nie wiedziałem, czego dokonały, co robić, etc. Dopiero po 5 dniach od zabiegu studiując Waszą stronę dowiedziałem się, że najpewniej miałem obrzezanie całkowite, albo częsciowe ze wskazaniem na to pierwsze (zdjęcia też przesłałem). Obecnie zaczynają wychodzić już szwy. Jeden wypadł boleśnie przy erekcji I miejsce trochę szczypie, ale co raz mniej.

Po zabiegu – właśnie za bardzo to hmm... nie przestrzegam zasad, zanurzenie, i to nie peryskopowe wykonałem już na drugi dzień po zabiegu. Wacka przemywałem specjalnym płynem, ale że się skończył przesiadam się na rivanolum (jutro). Po 4 dniach doszedłem, że lepiej dać trochę tlenu, a nie gnieździc go w opatrunku – tego się nauczyłem przy leczeniu rozcięca wargi do mięsa podczas bójki. Im więcej tlenu tym lepiej i szybciej. Po pierwszym dniu wietrzenia widać było poprawę. Pisząc te słowa też siedzę nago. Co jest problemem? Erekcje. Wstaję razem z małym. Kiedy mały wstaje, wstaję i ja. Najczęsciej kolo godziny 4-5 rano. Od razu zaczynam się uczyć, bo to okres sesji, więc szybko zapominam o przyjemnych sprawach.

Po kilku dniach wyznałem przyjaciołom, co było nie tak I czemu nie pojawiłem sie na egzaminie (termin zerówkowy, więc wacek nie przeszkodził mi w nauce). Wtajemniczyłem w to szerokie grono znajomych (obecnie koło 10 osób). Naprawdę to nic wstydliwego, a w gronie dobrych znajomych można się nieźle pośmiać. Radzę otoczyć się naprawdę dużą ilością osób. Każdemu powtarzam: “jak problem z ptakiem, to wal do mnie jak w dym.”

Dziękuję kobietom, które szczególnie mi pomogły: internetowej przyjaciółce, matce, cioci, pani doktor, pielęgniarkom – szczególnie asystujacej pani doktor i tej poklepującej mnie po klatce. Czwarta nawijała o naszej klasie, więc ne odegrała istotnej roli. Dziękuję prowadzącym stronę stulejka.com. Wiele informacji cennych odnośnie leczenia. Także znajomym, którzy śmiechem podtrzymują mnie na duchu chociaż już tego nie potrzebuję. Śmieję się z tego wszystkiego chociaż nie wiem, czy wszystko zagoi się prawidłowo. Obecnie drugi zabieg nie jest mi ani trochę straszny.

Na koniec sakramentalne już – nie ma się czego bać. Nie bierz ptaka we własne ręcę (przynajmniej nie w celu krojenia), ale życie możesz śmiało. Powodzenia wszystkim niezdecydowanym.


Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam