STULEJKA.COM                      
  16-12-2018 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Wojtka, 07.07.07 - Toruń

A więc w roku 2007 na przełomie Styczeń-Luty czytając różne artykuły stwierdziłem że mam stulejkę, stwierdziłem że zacznę szukać sposobu na jej wyleczenie. Znalazłem stronę www.stulejka.com i przeczytałem większość wiadomości na jej temat, później poszedłem bo lekarza rodzinnego aby otrzymać skierowanie do urologa, a do urologa wybrałem przychodnię na ul.filtrowej, oczywiście na wizytę czekałem ponad miesiąc.

Czekając cierpliwie, w końcu nadszedł dzień wizyty, poszedłem do lekarza, a lekarz kazał się położyć i ściągnąć majtki. Zrobiłem tak jak kazał, a że moja stulejka nie była pełna (schodził napletek z penisa w stanie wiotkim) stwierdził że mam Stulejkę i muszę się udać na operacje. Przy okazji zaczął się śmiać ze mnie że mam 20 lat, prawo jazdy i maturę a nie wiem jak Fiutek wygląda, że już dawno powinienem mieć to wykonane jak byłem dzieckiem.

Wkur..... się niemiłosiernie i udałem sie natychmiast na oddział Urologiczny w Szpitalu specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika na ul. Batorego poszedłem pod pokój lekarzy wraz ze skierowaniem, drzwi otworzył mi jakiś młody lekarz (Dr. N.) nawet nie chciał oglądać ustalił termin zabiegu na 7.07.07 powiedział że mam przyjść z rana i mnie spławił.

Termin był długi ale widziałem że na jakiekolwiek i takie drobne jak moja operacja, a właściwie zabieg na 100% są długie terminy, więc cierpliwie czekałem na dzień zabiegu.

W dzień zabiegu przyszedłem z rana, zarejestrowałem się, aby otrzymać kartę pacjenta i poszedłem na oddział urologiczny. Tam udałem się w stronę pokoju lekarskiego aby ustalić rodzaj zabiegu, plastyka napletka czy obrzezanie. Otworzył lekarz N. i nie oglądając mojego penisa zaczął mi tłumaczyć na czym polega obrzezanie, a na czym plastyka mojego przyrodzenia. Oczywiście zdecydowałem się na plastykę zachowując większość skóry z napletka aby nie mieć uczucia dyskomfortu, a także aby nie czuć się jak obrzezani Żydzi. Odesłano mnie do pokoju pielęgniarek przyjęto mnie i kazano czekać na holu tam gdzie jest rozłożonych kilka krzesełek gdzie często rodziny czekają na przyjęcie lub wypisanie pacjenta...

Czekałem od rana 8:00 do godz. 14:00 nic nie jedząc, byłem głodny jak smok, a ja nie mogłem się ruszyć po nic do jedzenia bo już byłem przebrany w koszulę zabiegową i czekałem na moment zabiegu jak na wyrok.

W końcu nadszedł ten moment, poszedłem na salę operacyjną położyłem się lekarz już tam był, z jakąś młodą ładną asystentką i jedyne o czym myślałem w tym momencie to aby nie dostać wzwodu, choć może gdyby tak się stało to miałbym mniej problemów jak w tej chwili.

Lekarz ściągnął napletek popatrzył co i jak, zapytał jak mam być z operowany, przeszedł do czynności przed zabiegowych mycie jakimś specyfikiem które daje uczucie ostrego pieczenia jak przy oparzeniu itp.

Później zaczął wkuwać znieczulenie w 4 dawkach z każdej strony prącia najbardziej bolało od strony jąder, gdzie skóra jest najgrubsza i najtwardsza. Odczekał chwilę aż znieczulenie zacznie działać i przeszedł do rzeczy.

Podczas zabiegu nie czułem dotyku i bólu, jednak czułem takie jakby mrowienie, taki dyskomfort, na dodatek w czasie zabiegu opowiadali sobie jakieś dowcipy razem z asystentką, a także inne pierdoły który w ogóle nie miałem ochoty słuchać, szczerze mówiąc myślałem że skupi się na tym co robi, bo jak spartoli robotę to nie będzie ciekawie.

Pod koniec zabiegu wysmarował wacka detromycyną 2% założył opatrunek, dał instukcje co do dalszego postępowania (myć 2 razy dziennie, po każdym myciu osuszyć, wysmarować detromycyną, zakładać opatrunek aż nie będzie śladów krwi, zakładać ciasne slipy i wrócić za 10 dni na zdjęcie szwów). Po zabiegu ostro kręciło mi się w głowie i chciało wymiotować, kazano mi leżeć, więc położono mnie na salę i leżałem około 1,5 godz. Po 30 min od zabiegu zaczęło mi wracać czucie w genitaliach, a w zasadzie odczuwałem lekki ból, dało się z tym chodzić ale stawiałem kroki jak stary dziad. Po odczekaniu 1,5 godz. ubrałem się, wziąłem wypis, receptę na detromycyne 2% i wyszedłem szybko coś zjeść...

Po czym wróciłem do domu i stosowałem się do zaleceń lekarza.

Minęło 10 dni, więc trzeba było zdjąć szwy, poszedłem zgłosiłem się, lekarz oczywiście nic nie sprawdzał, poszedłem na salkę opatrunkową, a szwy zdjęto mi, wraz z bólem jakby mi wyrywano skórę... MASAKRA!

Jednak od początku czułem że coś nadal nie gra, skóra nie schodziła tak jak trzeba, prawdę mówiąc były opory, a ja myślałem że to się rozciągnie i będzie wszystko dobrze.

2 miesiącach nadal było to samo, jednak ciągle miałem nadzieje że to się rozciągnie tylko potrzeba cierpliwości.

Minęło pół roku i z rodzicami doszedłem do wniosku że trzeba sprawdzić co jest nie tak, ojciec zaprowadził mnie do swojego znajomego urologa z przed lat, który przyjmuje w przychodni przy szpitalniej również na ul. Batorego, gdzie udałem się na wizytę. Lek. B. podszedł do sprawy bardzo fachowo i ustalił że potrzebna będzie reperacja, trochę się śmiał że trzeba reklamować chyba wszyscy urolodzy mają dziwne poczucie humoru bo mi wcale nie było do śmiechu. Stwierdził że trzeba będzie przedłużyć wędzidełko i poszerzyć zaciskający się pierścień który wywołały blizny po operacji chociaż ja nie widzę w tym kompletnie żadnej logiki. Dr. B. również pracuje na oddziale urologicznym w Szpitalu na ul. Batorego więc zadzwonił do swojego kolegi z oddziału i powiedział że przyjdzie do niego młody mężczyzna aby ustalić termin zabiegu operacji stulejki i żeby załatwił mi jakiś szybki termin. Udałem się na oddział i otrzymałem termin 06.06.08r.

Szybko wróciłem powiedziałem Lek. na kiedy otrzymałem termin, zapytałem się czy Dr. B. będzie wtedy pełnił dyżur aby mieć pewność wykonania zabiegu przez fachowca i udałem się do domu w oczekiwaniu na kolejny zabieg.

Dzień nadszedł, a ja bogatszy o poprzednie doświadczenia najadłem się przed wyjściem, wziąłem kanapki i przygotowany do zabiegu czekał na moment wezwania. Wszedłem na salę, a tam zdziwiony Dr. N. zapamiętał mnie i pyta co jest nie tak, ja trochę zdziwiony bo myślałem że zabieg będzie przeprowadzał Dr. B. więc tłumaczę mu że nadal odczuwam ból i widoczny jest ucisk, byłem w poradni u Dr. B i stwierdził on że potrzebna jest reperacja. Lek. N zaczął oglądać i nie bardzo dostrzegał problem zacząłem więc tłumaczyć żeby poprosił Dr. B aby ocenił to i powiedział w czym leży problem, więc poproszono go.

Lekarz wszedł poznał mnie i powiedział że on to zrobi. Dr. operował pokazywał i opowiadał (temu młodszemu), gdzie, co, jak trzeba robić.

Myślałem że wszystko idzie w dobrym kierunku, choć stres był dużo większy niż zwykle, aż byłem cały spocony na stole operacyjnym i czekałem na koniec zabiegu oczywiście wszystko tak jak poprzednio wróciłem do domu te same instrukcje itd.

Po 10 dniach na zdjęcie szwów, a w ciągu tych dni zorientowałem się że nadal czuję ucisk i ból przy wzwodzie, co prawda napletek zsuwa się dużo łatwiej, jednak ucisk nie znajduje się w miejscu blizn tylko na skórze, jakiś 4mm powyżej blizn, na skórze właściwej.

Udałem się więc po zdj. szwów do lekarza aby pokazać mu moje przyrodzenie i obawy na jego temat, że nadal mnie boli i jest ucisk. Oczywiście pokazałem go w stanie wiotkim, więc nie do końca było widać miejsce ucisku, ale wytłumaczyłem to najlepiej jak potrafiłem i pokazałem również palcem, powiedziałem mu również o tym sposobie leczenia stulejki sterydami (betamethazon). Jednak on powiedział że mam normalnego fiutka to się musi rozciągnąć, że można użyć maści (Dermatix) która rozciągnie, pomoże w zagojeniu ran i blizn, a w dodatku kosztuje około 100zł więc nie czekając stwierdziłem że na zdrowiu się nie oszczędza i poprosiłem o receptę. Dodatkowo mam się zjawić za 2 tyg. i pokazać stan zagojenia.

Ja nie wiem co mam zrobić, na 100% pójdę do lek. aby pokazać mu sytuację jednak, maść kosztuje 180zł, nie kupiłem jej bo z tego co o niej wyczytałem jest to maść tylko i wyłącznie na gojenie blizn, w dodatku najbardziej obawiam sie tego że znów będzie potrzebny kolejny zabieg i tym razem zrobię to prywatnie prawdopodobnie w Bydgoszczy u Dr. Siekiery. Codziennie staram się rozciągnąć skórę, jednak żadnych efektów, a ja jestem coraz bardziej załamany.

Może ktoś pomoże? Może ktoś stosował jakieś maści i rozciągnął skórę na penisie...




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam