STULEJKA.COM                      
  15-08-2020 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Konrada, 16.04.2007 – Lublin

Witam

Chciałbym podzielić się z wami moimi doświadczeniami związanymi z usunięciem stulejki.

Na początku chciałbym podziękować autorom tej strony – to dzięki Wam zdecydowałem się na zabieg.

O tym, że mam stulejkę wiedziałem od kilku lat. Zdecydowałem się na zabieg w wieku 23 lat. Zmusiły mnie do tego problemy polegające na tym, że w ciągu ostatnich 7 miesięcy przed zabiegiem napletek w wzwodzie zaczął się zawężać – drastycznie zmniejszył się prześwit – zostały może 3-4mm (czasem były nawet problemy z sikaniem).

Rozmawiając o tym z rodzicami, a Oni z kolej ze znajomymi, podali mi nazwisko doktora A. Mourad z Szpitala Kolejowego w Lublinie. Na wizytę w przychodni nie musiałem czekać długo, a na zabieg również.

Wizyta:

W rejestracji pracują bardzo miłe panie, które skierowały mnie do gabinetu urologa a tam również miła pani prosiła, żebym czekał w kolejce na doktora. Po chwili czekania doktor zaprosił mnie do gabinetu. Chwila rozmowy – powiedziałem co i jak, doktor mnie zbadał i próbował ściągnąć napletek. Nie dało rady – diagnoza: stulejka całkowita. Doktor zaczął rysować schemat budowy napletka i przedstawił propozycję zabiegu – albo plastyka napletka, albo obrzezanie. Decyzje mogłem podjąć później.

Po kilku dniach zadzwoniłem do doktora Mourada i ustaliłem termin zabiegu (4 dni później).

Okres od wizyty do zabiegu był bardzo krótki. Dwa dni przed zabiegiem pojawiło się zdenerwowanie, które nasiliło się w dniu zabiegu. Zabieg miałem mieć w godzinach od 8:00 do 12:00 dlatego musiałem się zgłosić do Szpitala rano po god. 7:00 na czczo celem wykonania badania krwi.

Zabieg:

W dniu zabiegu zgłosiłem się na Izbie przyjęć gdzie zaprowadzono mnie do pokoju, gdzie miałem zrzucić ubranie i przebrać się w piżamę oraz ubrać swoje kapcie o których zabraniu ze trzy razy pielęgniarka wcześniej przypominała. Na Oddziale dostałem zastrzyk przeciw bólowy i antybiotyk, po czym mnie zaprowadzono na sale operacyjna. Sala operacyjna – nowa, elegancka z profesjonalnym sprzętem, do tego gra sobie muzyczka. Położyłem się na stole – ręce skrępowała mi asystentka doktora przy pomocy białej koszulki ,której dostałem na oddziale – tak mi je ułożyła na piersi żebym nic nie widział i nie mógł się bronić. Wacka przykryła płachta materiału – on sam wystawał przez dziurkę (żeby włosy nie przeszkadzały – nic wcześniej nie przycinałem). Najboleśniejsza była dla mnie dezynfekcja żołędzi przy pomocy jodyno-podobnego płynu. Nie był to klasyczny ból ale coś tak nieprzyjemnego. Na oddziale wcześnie musiałem podpisać zgodę na operacje a wybrałem obrzezanie. Za chwile przyszedł doktor ze strzykawką (znieczulenie). Zaczął mnie zagadywać i znienacka wbił igłę w wacka. Jak się później okazało – 2 lub 3 razy. Po kilku uszczypnięciach lekarza, nic nie bolało, ale cały czas czułem taki dyskomfort (nadwrażliwość żołędzi – przecież nigdy nie widziała światła zewnętrznego). Zabieg, doktor z asystentką umilali mi rozmową. Zabieg trwał około 30-40 minut. Po zabiegu doktor pokazał mi jak to wygląda, po czym owinął wacka w opatrunek. Wróciłem potem na sale chorych, po czym po 2 godzinach przebrałem się i opuściłem Szpital.

Dojście do samochodu poszło sprawnie i bezboleśnie – znieczulenie jeszcze trzymało, miałem uczucie jakby mi małego odrąbali. Po drodze do domu zaczęło trochę pobolewać – skończyło się znieczulenie, ale to nie było nic strasznego- do wytrzymania.Zakupiłem tabletki przeciwbólowe i zażyłem od razu pomogło. Do domu dojechałem w miarę bez bólu.

Chodzenie i siedzenie przez pierwsze kilka godzin trochę bolesne – szwy czasami kłuły żołądź. Pod wieczór nastąpiła pierwsza próba sikania – poszło sprawnie – bez bólu. Przy okazji zamoczył się cały opatrunek – wywaliłem go, a po konsultacji telefonicznej z doktorem założyłem nowy. Podstawą szybkiego zejścia opuchlizny miały być ciasne majtki i wacek ułożony do góry - tak też robiłem, choć z reguły wacek zsuwał się grawitacyjnie do pozycji poziomej.

Spanie nie należało do najprzyjemniejszych – trzeba spać na plecach, a ja nigdy tego nie robiłem. W sumie mało spałem a rano obudziłem się z bólu bo wacek próbował stanąć.

Zdjęcie szwów: nie musiałem tym się martwic ,bo doktor założył mi szwy rozpuszczalne , które same odpadały jeden za drugim.

Kolejne 2 tygodnie upłynęły mi bez bólu. Nadwrażliwość żołędzi na dotyk zmniejszała się z każdym dniem. Blizny także się zmniejszały i uelastyczniały

Z perspektywy 2 miesięcy od zabiegu stwierdzam że naprawdę warto było. Mam nadzieję że choć jednej osobie pomogę się zdecydować. Jedyne czego żałuję to że czekałem z tym zabiegiem tak długo – nie popełnijcie tego błędu.

Jeszcze raz dziękuje autorom tej strony, oraz chłopakom z forum, ale przede wszystkim doktorowi A. Mourad z Szpitala Kolejowego.

Pozdrawiam.




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam