STULEJKA.COM                      
  16-07-2019 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Grześka - Białystok

Karta pacjenta

Mam na imię Grzesiek i mam lat 22. Jakieś 1.5 roku temu zaczęła mi się skórka na końcu napletka robić „szorstka” i zawężać. Co prawda nigdy tak luźno nie schodziła ale nie uciskała. Jeszcze o tym nie wiedziałem, że to stulejka. Dopiero zacząłem się niepokoić tym faktem jak problem się „powiększał”. Google.pl i już wiedziałem co jest grane. Tego samego dnia już wiedziałem, że pójdę na zabieg, pozostawało tylko pytanie, kiedy? Zaplanowałem sobie termin tak żeby mi najlepiej pasowało – wiadomo trzeba sobie potem zrobić trochę wolnego. Powiedziałem o sprawie mamie i się dowiedziałem przy okazji, że to nie taka nowość. Kiedyś mama ze mną była u urologa – byłem bobasem – urolog powiedział, że nie trzeba operować, wystarczy ćwiczyć go w wodzie. Widocznie nie pomogło.

Gdzie idziemy?

Bierzemy legitymację ubezpieczeniową i idziemy do lekarza rodzinnego. Mówimy co mamy, i że chcemy skierowanie do urologa. Z tym skierowaniem idziemy do urologa (ul. Radzymińska 2). Tam pokazujemy ki ch** nas gryzie dla pana Adama R. i dostajemy skierowanie do szpitala (ul. M. C. Skłodowskiej 26 szpital Śniadecki) oraz na badania (ul. Warszawską 15). W szpitalu długo czekamy na lekarza, który prawdo podobnie będzie nas operował. Jeszcze raz pokazujemy małego i umawiamy się na zabieg. Ja czekałem ok. dwa miesiące. W ciągu tych 2 miesięcy pan doktor był jeszcze na urlopie, więc gdyby nie to było by może o połowę krócej. Mi się tam nie spieszyło. Przed samym zabiegiem należy zrobić badania. Trwa to maksymalnie 2-3 dni.

Dzień zabiegu – czyli dzień jak dzień

Ten dzień niczym się nie różnił od innych, no prawie niczym. Kulminacyjny moment, o którym wszyscy zainteresowani chcieli by wiedzieć jak najwięcej. Mnie nawet nikt nie raczył powiedzieć na którą mam przyjść w ogóle – gdybym sam się nie spytał. O całej reszcie nie wspomnę, dlatego właśnie to pisze. Z istotnych dla was rzeczy będzie pytania czy mam szczepienia przeciwko żółtaczce – miałem (weteran). Miałem stawić się na izbę przyjęć przed 9.00, tak powiedział lekarz. No i przyszedłem – i czekałem sporo zanim mnie przyjeli, dopiero po dziewiątej bodajże 30. Miał mnie operować nie jaki pan Adam Ch. Jak zaproszono mnie do izby przyjęć stał już nad biurkiem patrząc w kartę i ironicznym głosem powiedział do pani, która mnie zaprosiła „Przyszedł”. Tym bardziej mnie to zdziwiło bo podczas ustalania wizyty upewniał się czy przypadkiem nigdzie nie wyjadę i na pewno się wstawie. Powiedziałem „Dzień dobry”. Oczywiście nie odpowiedział. Chciał zobaczyć jeszcze raz małego, no i zobaczył. Teraz zaproszono mnie do szpitala. Ale wcześniej pan Adam Ch. nie wiedzieć czemu, dwukrotnie zapytał mnie czy jestem z Białegostoku. Pewnie fajnie jest być z Białegostoku. W tym momencie dobrze wiedzieć – a na ironie losu nie dowiecie się tego w szpitalu – co trzeba ze sobą mieć. Miałem spodnie dresowe i kapcie do przebrania. Przebieramy się tam – co najważniejsze nie mamy tego gdzie zostawić – bierzemy wszystko ze sobą (to oczywiście za sprawą tego że tego samego dnia wychodzimy). Ja miałem buty zimowe, które ważą ze 4 Kg i kurtkę zimową o reszcie ubrania nie wspomnę. Dobrze że miałem plecak. Teraz idziemy na oddział a właściwie to nas prowadzą. Dostajemy łóżko i się rozgaszczamy – oczywiście wcześniej wypada się przywitać z nowymi kolegami. Sanitariusz miał mi ogolić włosy przy małym. Byłem ogolony na 9 mm ale to nie wystarczy. Podczas tego pamiętnego golenia zażartowałem do sanitariusza że mam nadzieję że jest dobry w tym co robi – nie wiedzieć czemu nie załapał żartu. Oczywiście robi się to w oddzielnym pomieszczeniu i miał „specjalną” maszynkę do tego, inną niż tą którą się golimy. Zabieg miał być o 13.00. Miałem w plecaku książkę – powaliłem się i zacząłem czytać. Przeczytałem prawie pół książki, chociaż nie wiedzieć czemu nic nie pamiętałem z tego. Może dlatego że plotki pielęgniarek nigdy się nie kończyły za drzwiami – pewnie trudno być pielęgniarką. A gdy ucichały to i tak nie opuszczało nas chrapanie starszych panów po operacjach. Więc polecam walkmana z radiem. Podczas mojej obecności wyjechało chyba ze trzech na operacie z czego już jeden był na niej – była ponoć bardzo długa. Oczywiście wszyscy wrócili. Pewnie pomyślicie, że to śmieszne, ale jak tam tak leżałem, słuchałem „bimbrowników” (kto oglądał „9 kompanie” wie o co chodzi) to się cieszyłem, ze ja mam TYLKO stulejkę. Aha, dostałem koszule na operacie. Teraz żeby was nie męczyć opowieściami starszych panów o sensie miłości inaczej itp., które miałem okazje usłyszeć przewinę taśmę do ok. 12.30. Chociaż należało by jeszcze wspomnieć ku chwale ojczyzny, że jeśli kogoś przywożą z operacji to mu dają z kilka kroplówek. Niby co nas to obchodzi, ale jak sama pani pielęgniarka – pachnąca zresztą – powiedziała, że nie powinno być odstępu między tymi kroplówkami. Trzeba podłączać jedną za drugą. Niby wiadomość nie na miejscu, ale to może Ty będziesz pilnował czy się zaraz nie skończy i trzeba zawołać pielęgniarkę aby zmienić kroplówkę, bo pani pielęgniarka sama tego nie dopilnuje. Pewnie ciężko być pielęgniarką. A pacjent? Śpi oczywiście, po narkozie. Może to i dobrze, że śpi.

Przychodzi mój doktor i mówi, że zaraz ja „wchodzę”, nie to było „schodzę”, a nie już wiem, że „następny będziesz Ty”, i mam się przygotować. Przyszła pachnąca pielęgniarka i kazała się przebrać w koszule, którą dostałem w prezencie. Potem zrobiła mi zastrzyk, o którym wspomnę później. Niebawem nadjechał dyliżans z kolesiem po operacji. Potem ja się na ten środek transportu przesiadłem i kurs z powrotem. Tym razem powieźli mnie. Sanitariusz, który mnie przygotowywał do całego zabiegu wypytywał mnie non stop czy się dobrze czuje, czy nie czuje sucho w ustach i czy nie kręci mi się w głowie. Bo tak miał na mnie podziałać ten zastrzyk – uspokajająco, a ja się cały czas wierciłem. Powiedział że za mało mi dali, że kawał chłopa zemnie – odparłem „Bo ja wiem czy kawał chłopa”. Mam niespełna 180 wzrostu i ważę może ponad 70 Kg. Tak czy siak nie byłem uspokojony – przez magiczny zastrzyk. Zastanawiali się czy mi dać kroplówkę – popatrzyli „Ee tam, chyba nie będzie trzeba”. Potem już do dzieła, sam bacznie obserwowałem swoje tętno na monitorku. Ze znieczuleniem tez był problem – cały czas było za mało, no ale w końcu poszedłem na kompromis. Dam wam dobra rade, jak będzie się pytał czy czujesz, a Ty już nie czujesz to i takt powiedz jeszcze raz, że nie czujesz. Później dodatkowa dawka będzie jak znalazł. Trwało to ok. 45 minut, choć miałem zasłonięte pole widzenie to i tak wszystko widziałem w jednej z włączonych lamp – oczywiście jak chciałem, a nie zawsze chciałem. W pewnym momencie jedna ze asystentek postanowiła zrobić na mnie stary trik. Podeszła i się zapytała jak się nazywam. Od razu poczułem, że to jedzie prowokacją czy mam się na tyle dobrze że wiem. Odpowiedziałem - nazwiskiem, ale nie imieniem – w końcu pytała jak się nazywam. Zmieszał się z deczka i zapytała „A imię?”, no to jej powiedziałem co miałem ukrywać. Tak czy siak kontrolowałem swoje tętno i czas, zegarek był za mną, monitor obok. Po zabiegu jeszcze raz sanitariusz mnie przyparł do muru i wypytywał „Na pewno nie jest Ci sucho w ustach i nie kręci się w głowie?”. Żeby dał mi spokój już z tym powiedziałem „Może i jest trochę sucho, ale od rana nic nie piłem”. No i dał już mi spokój. Co do picia, za którym idzie oddawanie moczu to polecam wziąć ze sobą trochę papieru toaletowego. Może się przydać gdy zechce nam się sikać przed operacją. Warte przytoczenia są słowa pana doktora. Mianowicie powiedział w trakcie roboty, żebym po tej operacji przyszedł do niego, do gabinetu lekarskiego po receptę. Miałem leżeć po zabiegu jeszcze dwie godziny na wypadek żeby się upewnić że nie będzie krwawienia. Pan doktor nie przyszedł sprawdzić tego krwawienia, za to przyszła inna pani – przynajmniej była miła. Dała mi tą receptę i kartę informacyjną. Na karcie były wskazówki dotyczące dalszego leczenia. Co w tym ciekawego? Otóż tam pisało, że mam na kontrole i zdjęcie szwów udać się na ul. Radzymińska 2, czyli tam gdzie byłem po skierowanie do szpitala. Nie było by w tym nic zaskakującego gdyby nie fakt że sam doktor mówił mi podczas zabiegu że chciał by mnie widzieć na kontroli w Poniedziałek (operacja była w Piątek). Z rozmowy jasno wynikało, że do szpitala mam przyjść. No cóż, widocznie pan doktor później uznał że to był zły pomysł. Nie wiadomo, o co chodzi. Pewnie chodziło o czas, którego brakowało panu doktorowi. Od razu skojarzyłem jego rozmowę z drugim lekarzem, który robił specjalizacje na mnie. Mówił że tak jak myślał, zdąży do 14.00, bo musi jechać do drugiej pracy. Tak czy siak o całej operacji mogę powiedzieć tylko tyle – znieczulenie miejscowe na organach płciowych to fikcja. Poza tym, całej operacji nie robił pan doktor tylko lekarz, który robił specjalizacje – no, na mnie też. Pewnie dlatego trochę krzywo wyszło – ale kto by się przejmował, zwłaszcza że się pracuje „charytatywnie” jak to powiedział doktor, który miał to robić do swojego ucznia. Swoją drogą skoro mu tam nie płacą to po co tam przychodzi skoro pracuje również w innych placówkach – oczywiście prywatnych (sprawdziłem w google.pl). No cóż, znowu nie wiadomo o co chodzi. Ubrałem się, z radością pożegnałem z kolegami (tak jak bym powiedział „hehe ja mam tylko stulejkę – do domu wracam bez cewnika”), i tak jak przyjechałem, również wróciłem autobusem. W sumie w szpitalu spędziłem 7 godzin, 28 minut i 14 sekund.

Co dalej?

Po operacji oczywiście nie jest już po wszystkim, a zwłaszcza ok. 4 dni. Sikanie staje się rytuałem. Chodzi o to żeby zrobić to tak aby nie pomoczyć opatrunku i szwów oczywiście. Kazano mi opatrunku nie zdejmować aż do Poniedziałku, czyli 3 doby. Nie wytrzymałem. Na czas rytuału zdejmowałem opatrunek, a następnie zakładałem swój, ale to już po 2 dniach. Tak czy siak należy należycie dbać o małego. Często go przewijać, pilnować żeby miał czysto, no wiecie i w ogóle – może w przyszłości nam się odwdzięczy. O ćwiczeniu nie powinno być mowy przynajmniej do zdjęcia szwów i jeden dzień dłużej. Chyba każdy wprawiony wie, że odpoczynek to część treningu. Aha napletek mam obciachany do połowy.

Natomiast co do ponownych wizyt u pana Adama R., czekając pod jego gabinetem studiowałem zachowania obecnych tam ludzi, i wiecie co? Zawsze pośród nich znajdowała się para panów, zazwyczaj starszych, która zamieniała ze sobą raz po raz to parę zdań. Słowem atmosfera była normalna. Ale wystarczy jedna baba w kolejce (która nie czeka do gabinetu oczywiście, tylko przyprowadziła swojego ojca), żeby popsuć całą atmosfer. To dobrze że była tylko jedna.

Co do samej wizyty nie trudno było zauważyć że, to rutyna że stulejka jest robiona w szpitalu a kontrola i zdejmowanie szwów w Wojewódzkim Szpitalu Zespolony Poradni Urologicznej. Tym bardziej nie rozumiem czemu pan Adam Ch. (lekarz operujący) mówił o tym żebym do niego przyszedł na kontrole a wysłał mnie do pana Adama R. Może uznał że nie zauważę różnicy. Tak czy inaczej po wizycie kontrolnej należy tam się udać jeszcze na zdjęcie szwów, które jest już naszą ostatnią wizytą, ale nie najmilszą. Dobrze, że to już koniec.

Dlaczego to robimy?

Domyślam się, że wiele osób waha się bądź, co gorsza wstydzi, np. jak to czytałem niektóre wypowiedzi w Internecie „Stary chłop lipy sobie narobi”. Tak czy siak, czy jesteś biały, czy czarny, czy zamierzasz to zrobić prywatnie czy z państwowego cycka, czy Ci się to podoba czy nie, czy to jest mniejsza czy większa stulejka należy ją zrobić. Dlaczego? Bo nosisz spodnie. Bo gdybyś zdygał to wiedz ze jesteś nawet nie jak baba – jesteś gorszym tchórzem. Bo kobiety chodzą do ginekologa, rodzą dzieci i nikt o tym nie mówi jak o czymś wstydliwym. Poza tym w życiu nie będzie Ci tak łatwo. Im wcześniej się tego nauczysz, że trzeba stawić czoła problemom a nie ich unikać tym bardziej będziesz ze swojego życia zadowolony.

Zabawna sytuacja mi się przypomniała jak wracałem do domu. No więc wsiadłem do autobusu, stanąłem z tyłu przy poręczach. Hy pomyślałem że dobrze by było gdybym usiadł. Przede mną były dwa wolne miejsca. Z lewej siedział chłopak, po prawej dziewczyna. Chciałem usiąść do tego chłopaka, ale popatrzyłem że ma bardzo „rozłożone nogi” – pewnie był kimś ważnym. Więc usiadłem do tej dziewczyny, było tam zdecydowanie więcej miejsca. Niebawem do tego chłopaka ktoś usiadł. Nie było już wolnych miejsc. Na jednym z kolejnych przystanków, dwie starsze panie biegły do autobusu. Zdążyły. Stanęły przede mną. Ponieważ miały już swoje lata, uznałem że trochę głupio by było, w końcu mogę stać, nic by mi się nie stało. Postanowiłem ustąpić jednej z nich. Nim się wyprostowałem usłyszałem, że nie trzeba bo te panie na następnym przystanku wysiadają. Jedna z nich uśmiechnęła się i kiwając głową powiedział dwukrotni „Jakie to proste, jakie to proste.” Następnie wysiadły. Wiecie co? Po dziś dzień nie wiem o czym mówiła, czy o geście czy o stulejce ale tak sobie myślę, że może o jednym i o drugim.




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam