STULEJKA.COM                      
  16-07-2019 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Kamyka, 22.11.2006 - Warszawa

Warszawa, 23-11-2006

Na początku wielkie dzięki twórcom strony i wszystkim, którzy mieli tu swój wkład. Dobrze, że można bez problemu uzyskać fachowe informacje i to z pierwszej ręki. Pomogliście wielu facetom i chwała Wam za to. Gracias amigos!

Teraz o mnie. O swoim problemie wiedziałem już od kilku lat, jednak nie bardzo miałem pojęcie co z tym zrobić. Wzmianki w gazetach były niezbyt jasne, fachowych pism nie znam, a że sprawa wydawała mi się trochę wstydliwa, głupio byłoby się rozpytywać. Nie zdawałem sobie sprawy, że to zjawisko tak częste. Po zdmuchnięciu 25 świeczek na torcie zdecydowałem, że nie ma co zwlekać i trzeba na poważnie wziąć się za szukanie rozwiązania. Tak traiłem na Waszą stronę.

Po przeczytaniu różnych artykułów (zwłaszcza z działu doświadczenia) na miejsce "kaźni i wybawienia" wybrałem klinikę IBIS. Raz, że w Wawie; dwa - dr Torz miał w "Doświadczeniach" niezłą opinię; trzy - sprawa mogła zostać załatwiona za darmo, tj. na ubezpieczenie (na wydatek rzędu 2 tys. złociszy nie bardzo mogłem sobie pozwolić - chociaż gdybym musiał...w końcu czego nie robi się dla najlepszego przyjaciela). Dowiedziałem się co będzie potrzebne: skierowanie od lekarza rodzinnego, dowód, książeczka ubezpieczeniowa. O zastrzykach p/żółtaczkowych pomyślałem sam. Umówiłem się na wizytę (jakoś we wrześniu). Dr Torz, od razu widać, że konkretny facet, spytał w czym problem, kazał pokazać i zawyrokował obrzezanie. Wizyta trwała może trzy minuty. Termin zabiegu wyznaczono mi w recepcji dopiero na 22 listopada.

Sądny dzień nadchodził. Znając teorię tego, co mnie czeka, silny tą wiedzą nie denerwowałem się. Mój spokój osłabł nieco dopiero w sali zabiegowej. doktor zapytał o stan zdrowia, wzrost, wagę i dał do podpisania oświadczenie, że zapoznałem się, że wiem i że się zgadzam. Sympatyczna pielęgniarka przygotowywała salę i narzędzia. Nie poprawiło mi to nastroju - fajne kobiety wolę spotykać w zupełnie innych sytuacjach. Szlag by trafił! Chwilę później leżałem na stole z opuszczonymi spodniami. Pora na znieczulenie miejscowe. Pierwszy zastrzyk był, co tu ukrywać, bolesny. Następne trzy albo cztery też mogę zaliczyć do najgorszych wspomnień w życiu. Co innego dostać igłą w rękę albo tyłek, czego właściwie się nie odczuwa, a co innego zastrzyk w małego (może szok pierwszego ,i mam nadzieję ostatniego, razu pogorszył sprawę). Po jakimś czasie nic tam nie czułem, jakbym był jakimś kapłonem. Doktorek powiedział, że uszczypnie kilka razy pęsetą, żeby sprawdzić czy znieczulenie już działa. Działało. Przez cały zabieg nie poczułem żadnego bólu. Nawet klejnoty miałem odrętwiałe. Byłem potworni zdenerwowany (w końcu chodziło o moje ŻYCIE... płciowe);) i spięty. "Oprawca" kilka razy mówił , żebym się rozluźnił, bo mięśnie mam napięte jak kamień. A ja, cholera, nie mogłem. Czułem, że manewruje małym i jajkami i miałem wrażenie, że nie obchodzi się z nimi zbyt delikatnie. To było najgorsze - świadomość, że dzieje się tam coś strasznego i nic nie mogę z tym zrobić. Żadnego bólu, prawie kompletna martwica, a jednak... Zdenerwowanie pogarszało wszystko i wyolbrzymiało każde szczątkowe doznanie. Jeszcze gorzej, że doktor wesoło rozmawiał i żartował z pielęgniarką - wydawało mi się , że nie przykłada się do tego co robi (dwa razy mruknął coś pod nosem niezadowolony; panika - AAAA! Boże , coś nie wyszło). Leżałem sobie jak martwy, iście zesztywniały jak nieboszczyk. Czasem czułem spływającą krew albo widziałem rękę lekarza z pęsetą i nitką - wiedziałem więc, że szyje. Najdłuższe i najstraszniejsze pół godziny mojego życia. Może zresztą krócej, ale dla mnie to była wieczność. Po założeniu opatrunku doktor powiedział co i jak: za dwa dni zmiana opatrunku, małego trzymać do góry, prysznice zamiast kąpieli. Do widzenia.

W połowie drogi powrotnej znieczulenie przestało działać i zaczęły się katusze. Na szczęście jechałem samochodem jako pasażer, bo spod szpitala zabrał mnie brat. Rodzice dowiedzieli się, że muszę zrobić zabieg - OK i tyle. Całą sprawę potraktowali spokojnie, jak rzecz normalną - żadnego zdziwienia, paniki. Nie musiałem robić w domu żadnych podchodów, utajania.

Po powrocie - dwa ibupromy. Godzinę później, z bijącym sercem postanowiłem obejrzeć mojego nieszczęśnika i zdjąć plaster podtrzymujący całość przy brzuchu (doktor powiedział, że w tej pozycji mogą go podtrzymywać slipy). Widok był straszny - mały był opuchnięty, u podstawy krwiak po jednym z zastrzyków, w jednym miejscu nie zaschnięta krew. Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że muszę się odlać. Jednak nie było z tym żadnego problemu, żadnego bólu.

Teraz obawiałem się snu. Co będzie jak stanie na baczność i puszczą szwy? Poprzedniej nocy spałem tylko 2,5 godziny (kończyłem sprawy w pracy przed urlopem).Dzielnie wytrwałem do drugiej. Noc istotnie była koszmarem, mimo że nic nie pękło. Sześć albo siedem razy, co niecałą godzinę budził mnie silny ból. Pomimo odniesionych ran i krępujących go opatrunków mój członek dzielnie usiłował stanąć na baczność. Wszystko się napinało i bolało jak cholera. Półprzytomny musiałem wstać i skupić się na rozluźnieniu (na leżąco nie mogłem tego osiągnąć).

Minęły 24 godziny. Siedzę i piszę. Rany nie pieką (czasem tylko swędzą - normalne przy gojeniu). Mały nadal jest opuchnięty, ból jest znikomy, a może przestałem zwracać uwagę. Rano zmienię opatrunek.

Opisałem swoje przeżycia ta dokładnie, jak się dało. Zaznaczam, że wiele z tych najgorszych było spowodowanych stresem. Nie taki diabeł straszny etc. Myślę, że gdybym miał przejść coś takiego po raz drugi (Boże uchowaj!) podszedłbym do sprawy z większym spokojem. Z czasem napiszę jeszcze może o gojeniu.

To trochę przydługi tekst, ale uznałem, że tak, jak inni podzielę się swoją wiedzą. Może pomyślę też o innym wsparciu dla sprawy;) Cieszę się, że się zdecydowałem i że mam to już za sobą. Wreszcie życie będzie normalne. Dzięki.

Kamyk




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam