STULEJKA.COM                      
  15-08-2020 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Kuby, 13.10.2006

Witam! Na początek tradycyjnie chciałem podziękować autorom tej strony, bo pomagała mi ona (i pomaga) rozwiewać wszystkie moje wątpliwości dotyczące stulejki. Postanowiłem napisać o swoim przypadku, ponieważ wiem, że może to w jakimś stopniu pomóc tym, którzy są jeszcze przed zabiegiem i się jeszcze wahają. Poza tym, wydaje mi się, że jestem to jakby winny, ponieważ ze strony stulejka.com uzyskałem masę pomocnych informacji, chcę się odwdzięczyć opisując swój przypadek, zwłaszcza, że różnił się on w kilku kwestiach od tych, które są tu opisane.

No to od początku. Mam 20 lat, a o tym, że mam stulejkę dowiedziałem się jakieś parę lat temu, ale nie umiałem tego nazwać, nie mówiąc już o tym, jak go rozwiązać. Ze 3-4 lata temu mój kolega opowiadał, że miał obrzezanie i że po nim wszystko jest super itp. Rozmowa była przypadkowa, dała mi pewien bodziec do działania, no ale i tak przez długi czas nic z tym nie robiłem, niestety. Dopiero parę miesięcy temu, będąc w przychodni z jakąś kartą zdrowia chyba, pomyślałem, że zapytam panią doktor czy mogę dostać jakieś skierowanie do urologa czy coś. Nie było żadnego problemu, dostałem je od ręki. No chociaż z drugiej strony był problem - psychologiczny, strasznie się wtedy wstydziłem, ale powiedziałem sobie, że raz kozie śmierć ;) Później z tym skierowaniem nic nie robiłem przez jakiś czas, "zbierałem informacje" o stulejce i jak przebiega cała procedura, oczywiście ze strony stulejka.com :) Zastanawiałem się czy pójść prywatnie czy do szpitala. Umówiłem się na wizytę i tu i tu. Okazało się, że w szpitalu wizyta była szybciej, więc tam poszedłem. Lekarz, który mnie przyjął miał znajomości również w prywatnej klinice i po krótkiej analizie okazało się, że zabieg w szpitalu będzie szybciej (jakieś 3 tygodnie), wiec zdecydowałem się na zabieg w NFZ. Co do samej wizyty to wyglądało to tak, że jak u wszystkich, kazał opuścić spodnie, zobaczył, po czym stwierdził, że nie widzi problemu, ale powiedziałem, że podczas wzwodu po odciągnięciu napletka za żołądź uciska mnie nieco. Stwierdził, że to łagodna odmiana stulejki i jak chcę, mogą to zoperować, oczywiście chciałem, żeby mieć spokój raz na zawsze:) Podczas omawiania zabiegu okazało się, że będę musiał czekać jakieś 2-3 tygodnie i że jeszcze do mnie zadzwonią. No ale niestety nie zadzwonili, a później musiałem wyjechać z Polski i wszystko rozeszło się po kościach :( Po powrocie zadzwoniłem i okazało się, że znajdą dla mnie kolejny termin za 3-4 tygodnie. No nic, pomyślałem, nie mam nic do stracenia.

I faktycznie zadzwonili! Dowiedziałem się, że na następny dzień mam przyjść rano na zabieg. Powiedziano mi, że mam zabrać coś na przebranie, klapki i być naczczo. Na szczęście zabieg miał być w piątek, także znacznie mi to ułatwiło życie. Martwiłem się tylko, co powiedzieć mamie, bo jak do tej pory o niczym nie wiedziała, a wiedziałem, że choćbym był nie wiem jak twardy, i tak zobaczy, że coś jest na rzeczy...

Dzień zabiegu - 13.10.06 r.

Pojechałem do szpitala na izbę przyjęć o 8 rano, właściwie trochę się spóźniłem, bo nie miałem autobusu (mieszkam w Koszalinie). Pokazałem skierowanie, dokumenty i miła pani powiedziała, że mam iść do rozbieralni się przebrać. Tam się przebrałem w krótkie spodenki i koszulkę i sanitariusz mnie zaprowadził na urologię. Tam zostałem "przekazany" w ręce pielęgniarek i ogólnie wszystkie bez wyjątku były bardzo miłe, ale zaskoczyła mnie jedna z nich pytając czy ogoliłem się. Zdziwiłem się troszeczkę, bo wiedziałem, że być może będę musiał to zrobić, ale przez telefon nikt mi nie powiedział o tym. Poszedłem z pielęgniarką do pokoiku, wyciągnęła z szuflady dwie maszynki: na żyletkę i jednorazową. Pyta która wybieram, odpowiedziałem, że jednorazową, bo tamtą nie umiem, na co pielęgniarka: "jak nie umiesz, to faktycznie weź jednorazową, bo jeszcze sam sobie zabieg przeprowadzisz" ;) Poszedłem do łazienki, ogoliłem się i poszedłem spowrotem do pielęgniarek. Dostałem taki biały kubraczek, czy jak to się tam nazywa i zostałem zaprowadzony na salę zabiegową. Tam mnie posadzili na skórzanym fotelu i dostałem do przykrycia jeszcze prześcieradło, bo jak jedna z pań tam powiedziała "żeby wszyscy moich dzwonów nie oglądali". Miałem czekać, aż wyczyszczą salę zabiegową. W ogóle przez cały czas zero stresu, bo jakoś dobrze sobie z tym radzę. Jedna z pielęgniarek jeszcze przed zabiegiem zapytała mnie czy się nie boję, odpowiedziałem, że to w sumie zabieg kosmetyczny a nie operacja serca;) Położyli mnie w końcu na stole operacyjnym, ustawiono parawan, żebym nie widział co jest cięte podczas operacji i żebym zaoszczędził sobie widoków jak mnie ciachają. W końcu przyszedł doktor, powiedział, że zaczynamy. I tu niestety przykra niespodzianka, bo lekarz zapytał, kiedy było golone i jak się dowiedział, że przed chwilą, to powiedział, że niedobrze, bo może szczypać. Także polecam wszystkim zrobić to dzień wcześniej w domu. No i faktycznie szczypało jak ja p*******! Po prostu masakra, myślałem, że padnę! To było odkażanie. Następnie kolejna rzecz, która różniła się w moim przypadku od niektórych opisywanych na stronie- znieczulenie. Dostałem serię zastrzyków w podstawę penisa, podobno podwójną dawkę bo jestem dosyć dobrze zbudowany i lekarz stwierdził, że jedna to może być dla mnie za mało. No po prostu tak bolało, że myślałem, że się przekręcę, naprawdę! Nie chce nikogo straszyć, ale nie wiem czemu tak bolało, zwłaszcza, że wszystkie zastrzyki itp. nigdy nie były dla mnie problemem. No w każdym razie już po tym było dobrze, chociaż tuż przed samym zabiegiem dowiedziałem się, że dziś piątek 13-go, co oczywiście było przedmiotem żartów dla wesołego personelu;) Sam zabieg rewelacja, w tle z radyjka jakieś rapy leciały, nie czułem kompletnie nic, aż do końca zabiegu, który skończył się po jakiś 25-30 minutach. Zapomniałem dodać, że miałem obrzezanie całkowite + plastyka wędzidełka. Później zawieziono mnie na wózku do sali pozabiegowej, gdzie miałem leżeć na łóżku i czekać. Leżałem góra pół godziny, znieczulenie powoli przestawało działać, ale o dziwo nie czułem żadnego bólu. W końcu przyszedł doktor, dał mi kartę do podpisania, że mogę się wypisać i dostałem receptę na 2 leki przeciwbólowe, czy tam antybiotyki. Dostałem jeszcze wskazówki, co i jak i mogłem śmigać do domu:)

Po zabiegu

Ze szpitala do apteki i do domu. Oczywiście poszedłem do łazienki wszystko obejrzeć i miałem kolejną miłą niespodziankę, bo wszystko wyglądało dosyć dobrze, zwłaszcza w porównaniu do niektórych przypadków, które widziałem na stronce. No oczywiście była opuchlizna itp. i jak ktoś to już powiedział, w miejscu szwów wyglądało to jakbym miał drut kolczasty założony ;) Jak wróciła mama, powiedziałem jej co jak bo i tak nie dało by się tego ukryć. Zdziwiła się, że nie powiedziałem jej o wszystkim wcześniej, bo tak to by mnie zawiozła i w ogóle. No ale z drugiej strony ucieszyła, że samemu ogarnąłem całe przedsięwzięcie i dodała, że w Polsce niepotrzebnie jest takie tabu wokół męskich dolegliwości, w końcu kobiety normalnie chodzą do ginekologa i jest luz. Nie sposób nie przyznać jej racji... Wieczorem zebrało mi się na sikanie i zabierałem się do tego masę czasu, zwłaszcza jak się naczytałem na stronie, że niektórych to bolało. Ja na szczęście nie czułem żadnego bólu, jakoś dałem radę w końcu. Kładąc się spać, położyłem się na plecach i zasnąłem.

Dzień po zabiegu (dzisiaj)

Rano obudziła mnie tradycyjnie "chwała poranka", czyli wzwód, na co również wielu użytkowników stronki narzekało, ze względu na ból. A u mnie po raz kolejny sukces- zero bólu! Nie muszę mówić jak mnie to ucieszyło. Cały dzień noszę oczywiście ptaka pionowo do góry, a po każdym pójściu do łazienki, zmieniałem opatrunek i przemywam delikatnie penisa, jutro już chyba sobie podaruję opatrunek. Teraz jest już noc, idę spać, jutro pewnie będzie jeszcze lepiej:)

Oczywiście (jak wszyscy tu chyba) chciałem podziękować autorom strony i użytkownikom, którzy udzielają wskazówek i chętnie pomagają innym. Namawiam również wszystkich tych, którzy są jeszcze "przed" a chcą być już "po", do jak najszybszego udania się do lekarza. Nie macie nic do stracenia, a wiele do zyskania! Wstyd mija po pierwszej wizycie u lekarza, później jest z górki! Nie zwlekajcie dłużej!!! Pozdro dla wszystkich!

Kuba




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam