STULEJKA.COM                      
  15-08-2020 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Byczka, 28.07.2006 - Łódź

Witam wszystkich!

Na samym początku chciałbym bardzo podziękować autorom tej strony za to, że pomogli mi zrozumieć na czym polega mój problem. Przeczytałem prawie wszystkie doświadczenia jakie są umieszczone na stronie. Dobre słowa innych ludzi dało mi motywacje, bo jeszcze rok temu nie odważył bym się na coś takiego. Ale również czytałem wiele złych rzeczy, tzn. co może się stać jeśli jak najszybciej nie zareaguje. Wiec po pół rocznym śledzeniu tej strony postanowiłem zacząć szukać pomocy. Szybko zorientowałem się czy jest możliwość poddania się zabiegu u mnie w mieście. Nie było to trudne bo już na drugi dzień poszukiwań zapisałem się wizytę u urologa. Oczywiście przedtem musiałem iść do swojego lekarza rodzinnego o skierowanie do urologa, ponieważ zależało mi bardzo żeby zabieg ten był zrobiony w ramach NFZ.

WIZYTA.

Na wizytę u urologa byłem umówiony na 15.30. Gdy już znalazłem się w gabinecie lekarz od razu zapytał mi się z czym do niego przybyłem, więc żartobliwym głosem odpowiedziałem mu ze stulejka. Kazał mi się położyć i pokazać małego. Po wstępnych oględzinach oznajmił, że to stulejka (o czym już dawno wiedziałem, i na dodatek pełna). Gdy już było po wszystkim, powiedział że muszę się poddać zabiegowi. Podał mi numer do sekretariatu do Łodzi w którym on pracował. A pracuje w Akademii Medycznej w Łodzi na wydziale Urologii. Następnego dnia zadzwoniłem pod wskazany numer. Po drugiej stronie odezwała się miła pani która podała mi termin zabiegu 28.07.2006 godz. 9.00. Oczywiście wychodząc poprosił mnie żebym zrobił badania krwi APPT (czas krwawienia i czas krzepnięcia) oraz pełną morfologię.

ZABIEG!

Z wynikami badań krwi pojechałem do Łodzi. Na szczęście nie jechałem autobusem, tylko z moim bratem. Gdy już dotarliśmy na miejscu, udałem się na wydział Urologii gdzie spotkałem się z tą panią która podała mi termin zabiegu. Przywitała się ze mną i podała mi skierowanie gdzie potem miałem się udać do Izby Przyjęć. Więc i tak zrobiłem. W Izbie przyjęć nie było nikogo więc śmiało wypełniłem jakąś broszurę. Podpisałem zgodę na zabieg i ruszyłem do przebieralni. Przebrałem się w piżamę i ruszyłem na oddział Urologii. Po dodarci na oddział miła pielęgniarka zarejestrowała mnie i zrobiła mi test stwierdzającą czy jestem uczulony na coś. Ale wszystko wszyło pozytywnie. Potem zrobiła mi wejście centralne do żyły gdzie potem miały być podane antybiotyki – tuż po zabiegu. Ale niestety byłem trzeci w kolejce, o czym nie wiedziałem. Czekałem ponad godz. na swoją kolei. Tuż przed wjechaniem na salę zabiegową lekarz opowiedział na czym będzie polegał mój zabieg – trochę się uspokoiłem. Potem tylko przebrałem się w biały kaftan i heja na łóżeczko. Przed samym zabiegiem podano mi jakiś lek i zastrzyk. Po tym odleciałem – wiedziałem co się zemną dzieje, ale byłem taki śpiący.

Na sali było dwóch lekarzy i dwie pielęgniarki. Jedna koczowała przy lekarzach a druga siedziała koło mnie. I to co jest nieprzyjemne – znieczulenie. Brr szczypało i trochę bolało jak robiony mi znieczulenie miejscowe w małego. Potem już nic nie czułem. Starałem się myśleć o czymś innym. Słyszałem tylko brzęk lasera i widziałem przez niebieską zasłoną jak mnie szyli. Po 40 min było po wszystkim. Lekarz powiedział ze wszystko ładnie wygląda, mam tylko poleżeć jakieś 4godz. Przewieźli mnie na oddział i tak leżałem. Na szczęście udało mi się usnąć na 2.5godz. Gdy się obudziłem podano mi jakiś antybiotyk. A potem gdy znieczulenie przestało działać zacząłem odczuwać lekkie szczypanie. Ale szło wytrzymać.

Powrót do domu nie był taki straszny. Natomiast ta pierwsza noc była straszna. Budziłem się co godz. Szczypało że hej.

Następnego dnia wstałem i przyszedł czas na zmianę opatrunku. Czaiłem się z ty opatrunkiem. Nie wiedziałem za co się zabrać, ale po 10 minutach czajenia zabrałem się za to. Obchodziłem się z małym jak z jajkiem. Delikatnie zdejmowałem opatrunek, aż doszedłem do wędzidełka które dokuczało mi przez całą noc. Lekko zdjąłem gazę i fart chciał ze pociągnąłem za szew. Zaczęła lecieć krew. Ale tylko przez chwile. Szybko przetarłem rumiankiem małego i założyłem nowy opatrunek. Ku mojemu zaskoczeni to nie wyglądało aż tak strasznie. Fakt jest opuchnięty i siny. Teraz gdy już go zobaczyłem wiedziałem , że zrobili mi obrzezanie. Żołądź był cały odkryty.

Jestem właśnie po trzeciej zamianie opatrunku. I już mi nic nie dokucza , no oprócz tego ze mój żołądź jest wrażliwy na dotyk i boli. Ale wiem, że z czasem to minie.

Teraz wiem, że jeśli nie poddałbym się zabiegowi nadal bym się zastanawiał czy to zrobić. A tak to mam problem z głowy!

Co do leczenia. Lekarz przepisał mi tabletki w tym antybiotyk i jakieś psikadełko na gojenie się ran, które mam używać dopiero po 4 dniach.

Jeśli ktoś będzie miał jakieś pytania to piszcie – byczek2@gazeta.pl

Pozdrawiam!




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam