STULEJKA.COM                      
  15-08-2020 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Tomka, czerwiec 2006

Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym gorąco podziękować autorowi tej strony oraz osobom które opisały tu swoje doświadczenia które bardzo potrafią zmotywować.

Mam 19 lat, juz od długiego czasu borykałem sie z problemem, az w koncu trafilem na ta magiczna strone. Po przeczytaniu komentarzy bylem gotowy pojsc do urologa, lecz jak przyszło co do czego to już nie poszedłem i tak w kułko. W koncu sie pozbierałem i powiedzialem sobie że tak nie może być. Najpierw po skierowanie do lekarza rodzinnego trzebabylo iść.

Gdy przyszedłem juz do urologa kolejka byla taka ze odrazu mi sie odechciało wszystkiego:/

Po 2/h w koncu wszedlem do gabinetu i odrazu mowie o co chodzi. stulejka. lekarz kazał sie położyć i pokazać. Powiedział że nie ma zadnej stuklejki tylko ze wedzidełko (chyba za krotkie) bo podczas wzwodu mi nie schodzil napletek. wypisał skierowanie do szpitala na kruciutki zabieg.Lecz najbardziej zdziwiło mnie to ze dzisiaj środa, a on że zabieg w piatek i czy mi pasuje? ja na to ze nie ma problemu.

W piatek pojechalem rano do szpitala mialem byc miedzy 7a 8 rano. Zgłosiłem sie na izbe przyjec. Jakas miła pani zabrała mnie na jakas sale zeby sie przebrac w piżamke itp. kazała wypełnić jakies papierki, zmierzyła cisnienie, zrobila EKG. Potem poszedłem z jakims lekarzem ktory mnie zaprowadził na oddział i tam juz panie pielegniarki kazały czekać na sali na zabieg, bo przedemna jakies dwie panie były. W tym czasie jeszcze jakis wywiad na temat przeszlych chorob itp. 1/h przed zabiegiem zaczelem sie denerwowac jak cholera. o 10 przyszla pielegniarka i kazała mi popic jakas tabletke

kazała załozyc specjalna koszulke i posadziła mnie na wózku inw.i powiedziała że po tej tabletce mozna sie przewrocic jest sie bardzo słabym. Nogi mi sie po niej zrobiły jak z waty dziwne ucuzcie, jeszcze jeden podpisik i powiozła mnie na blok operacyjny. Tam juz pielegniarki kazały sie całkiem rozebrac i polozyc na luzko zebym nie zemdlal (tabletka), nakryły mnie zieloną płachtą:) i mnie powiozly na sale operacyjna. I raz bylem na takiej sali wszystko zielone do okoła ,wielkie reflektory troche sie przeraziłem. zasłonili mnie parawanem żebym nie podglądał. I się zaczęło.

najpierw odkarzanie nieprzyjemne troche najpierw czuc fajny chłód a zachwile pieczenie i gorąco. potem znieczulenie kilka ukłuć bodajże, pozniej chyba cięcie a na koniec szycie. Dokładnie nie wiem bo nic nie widziałem.

Szycia wogule nie czułem, bylo najprzyjemniejsze w całym zabiegu:)

Po wszystkim odwieziono mnie z powrotem na wózku na oddział do łóżeczka:) jak sie okazało w czasie kiedy bylem na zabiegu starszemu panowi z sali na przeciwko wybuchł duży kubuś :D, pielegniarki mialy co sprzątać: ściany, sufit i łużka hehehehe niezły meksyk.

Po tym wszystkim (ok.2/h) pojechałem do domu z uśmiechem na twarzy:)

Odziwo Wacek wogule nie był spuchniety, odrazu po zabiegu poszedłem sie odlać i nic zadnego dyskomfortu:-) Troche sie obawaiałem nocy bo wiadomo ze nad ranem jest cieżko ale tu też sie zdziwiłem miałem nad ranem lekki wzwód i nic mnie nie bolało supeerrr ,przespałem do rana.

dzień po zabiegu.

Niewiem troche co robić bo lekarz mi nic nie powiedział jak postepować:/ tylko pielegniarka powiedziala ze na drogi dzien mozna juz prysznic wziasc i tyle. Nic mnie kompletnie nie boli nie mam pojecia czemu :D Żadnych wycieków, krwawienia kompletnie nic. Wziołem prysznic i na dodatek kawałek szwa mi wypadło.

II dzień

Coś mnie zaczyna szczypać, umyłem krecia rumiankiem i sciagnalem caly napletek żeby zobaczyć co tam sie dzieje. Nie jest źle,szwy troche kłują.

III,IV,V - dzień -

Nic nowego, nadal myje małego w rumianku, szwy nie wypadają wrrrrr

VI dzień

Dziś zdejmuje szwy. Jest to chyba najgorszy motyw całej tej przygody:/

Aj troche szczypało, na dodatek jeden szew miałem przyszyty do żołędzia i to on sprawił najwiekszy ból. Pielegniarka nie mogła dać sobie z nim rady, przyszedł doktorek i sie uporał (oj zabolało). Pani zrobiła mi jeszcze laleczke na kreciku :D i mogłem już iść.

W domu zobaczyłem że zosał mi kawałek szwa w skórze wyglada jak drzazga, ale z czasem sam wyjdzie.

Dzis mija 2 tyg. od zabiegu. Już prawie nic nie widać. Byłem już nad wodą się kąpać i jest wszystko ok. Chodz nie pokoje sie troche bo napletek sam nie schodzi a jak go zsuwam, to za zołedziem sie robi pierscień, lecz juz nic mnie nie uciska. Ale jest to chyba normalne bo w koncu nie bylem obrzezany całkowicie.

kilka porad:

-zabieg był za darmo(NFZ) chyba lepiej mieć zaoszczędzone kilka stów w kieszeni:]

-zabieg nie należy do najprzyjemniejszych, ale czego sie nie robi dla zdrowia.

-Idąc na zabieg trzeba miec bielizne, pizame i klapeczki.

-Przedewszystkim nie denerwować sie, i tak to nic nie pomorze:)

-No i oczywiści czym prędzej udać sie do urologa!

na koniec:.

Jeszcze raz podziekowania dla autorów tej strony i wszystkich chłopaków którzy opisali tu swoje doświadczenia, gdyby nie Oni dalej bym sie borykał z problemem. Nie czekajcie, im szybciej tym lepiej!

Pozdrowionka dla wszystkich

Tomek


Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam