STULEJKA.COM                      
  16-07-2019 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Mentorka, 8.06.2006

Witam wszystkich

Mam 18 lat, stulejkę mam tzn. miałem od urodzenia. Była to stulejka niezupełna ponieważ w czasie spoczynku napletek schodził chodź też nie w całości, a w czasie wzwodu nie schodził w ogóle. O tym, że mam stulejkę wiedziałem od pewnego czasu ale jakoś się tym nie interesowałem. Z wiekiem to się zmieniło, wiadomo dziewczyny i te sprawy. Przypadkiem trafiłem na tę stronę, która bardzo mi pomogła w podjęciu decyzji o zabiegu. W tym momencie chce podziękować twórcom strony i wszystkim którzy opisali swoje doświadczenia, naprawdę bardzo mi to pomogło.

Od lekarza rodzinnego dostałem skierowanie do poradni specjalistycznej, o dziwo na wizytę czekałem tylko ponad 2 tygodni, a słyszałem, że zazwyczaj czeka się o wiele dłużej.

Pierwsza wizyta jest najtrudniejsza, trzeba się przełamać i zrobić to, potem na prawdę jest już łatwiej. Lekarz obejrzał mojego pisiorka, powiedział, że trzeba zrobić zabieg, umówiliśmy się na 8 czerwca na godz. 17.

Czas zleciał mi bardzo szybko, w tym okresie czytałem dużo na ten temat aby lepiej się do tego przygotować. Nadszedł dzień „Armagedonu” o dziwo wcale się nie denerwowałem. Rano poszedłem do szkoły żeby jakoś spożytkować ten czas i nie myśleć o zabiegu, pomogło, wyluzowałem się i spokojnie poszedłem na zabieg. Wszystko refundowane było przez NFZ ale odbywało się w prywatnej przychodni.

Stawiłem się równo o 17.00, Lekarz czekał już przebrany w swój strój, Na początku dostałem jakąś tabletkę, lekarz poszedł przygotować wszystko a w tym czasie jego asystent zajmował się papierkami, podpisałem co trzeba, dostałem kozacki fartuszek w który musiałem się przebrać. Przed zabiegiem poszedłem się jeszcze wysikać żeby nie cisnęło mnie później. Przebrałem się w fartuszek wszedłem do gabinetu zabiegowego, lekarz kazał położyć się na miękkim łóżku, oczywiście ustawiono parawanik żebym nie musiał oglądać zabiegu. Gdy zobaczyłem strzykawkę ze znieczuleniem zrobiłem się blady, tak na serio to bolały tylko może pierwsze 3 ukłucia, potem nie czułem już nic, no prawie nic, gdy poczułem ostrze skalpela lekarz podał i jeszcze jedną dawkę znieczulenia. Teraz było już ok. Lekarz informował mnie mniej więcej co się dzieje, gdy zapytałem czy nie będzie problemów z wędzidełkiem usłyszałem od doktora, że właśnie kończy je wydłużać. Cały zabieg trwał ok. 45 min, chyba najdłużej trwało szycie, oczywiście jak cała reszta zupełnie bez bolesne.

Po skończonym zabiegu doktor zabrał parawan i kazał się podnieść. Sam nie byłem pewien czy chce to widzieć, nie był wcale tak źle, lekarz ściągnął napletek pokazał co i jak jeśli chodzi o zmianę opatrunku i mycie. Założył opatrunek kazał wstać, podniosłem się, czułem się ok. więc lekarz kazał iść się ubrać. Wszedłem jeszcze do gabinetu doktora, dostałem recepty na jakieś tabletki i specjalny spray który pomaga w utrzymaniu higieny. Wysłuchałem wszystkich zaleceń i udałem się do domu.

W domu byłem ok. godz. 19. Zapobiegawczo wziąłem środek przeciw bólowy. Ne odczuwałem nic, to chyba przez to podwójne znieczulenie. Wieczorem zmieniłem opatrunek gdyż poprzedni był brudny od krwi. Położyłem się spać, znieczulenie puściło w nocy ale nic nie czułem. Rano przyszedł czas na oddanie moczu. Masakra, puściłem kilka kropelek przestałem, zaczęło szczypać. Trzymałem tak mocz przez pół dnia. Ne potrzebnie, kolejne oddanie moczu odbył się bez żadnych niespodzianek. Pisiorek wyglądał dobrze, tzn. w miejscach znieczulenia był trochę siny ale tak poza tym wszystko był ok. Zresztą tak jest do tej pory.

Dzisiaj mija tydzień od zabiegu, Wszystko goi się ładnie, mały wygląda super, żadnych obrzęków ani nic w tym rodzaju. Najgorsze są szwy które drażnią i czasem trochę boli. Po niedzieli mam udać się ich zdjęcie, ciekawe jak to będzie przebiegało, wierze, że obejdzie się bez silniejszego bólu. Przez te szwy nie mogę w całości ściągnąć napletka, dochodzę do ok. 1/3 i dalej zaczyna boleć przez szwy które ocierają się o żołądź. Po zdjęciu szwów problem powinien zniknąć.

Ogólnie jestem bardzo zadowolony z zabiegu, wszystko jest zrobione tak, że napletek w całości przykrywa żołądź więc po zagojeniu się ran nie będzie śladu po zabiegu i po tym, że miałem stulejkę. Co prawda minął dopiero tydzień ale ja już czuje się bardzo dobrze, wiem, że za kilkanaście dni wszystko wróci do normy mój mały będzie w pełni sprawny.

Zachęcam wszystkich do zabiegu, to nic nie boli i będziecie mieli to za sobą. Co masz zrobić jutro, zrób dziś.

Jeszcze raz dziękuje twórcom strony za to, że pomogli mi się zdecydować się na zabieg.

Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia oraz szybkiego pozbycia się stulejki…




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam