STULEJKA.COM                      
  15-08-2020 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Brendo, 7.02.2006 - Wrocław

Witam!

Zacznę od razu pisać o problemie. Otóż o tym, iż mam stulejkę wiedziałem już od dawna, początkowo żołądź dało się odsłonić w stanie "spoczynku", natomiast zawsze były problemy przy wzwodzie. Wcześniej jednak nie byłem świadomy co mi jest ale przeczuwałem, że coś nie tak. Z biegiem czasu napletka nie dało się już ściągnąć w ogóle. Z tą świadomością żyłem ładnych parę lat odwlekając problem na dalsze plany. Aż do momentu kiedy poznałem moja dziewczynę, wyjechałem z domu na studia (w pewnym sensie jakaś samodzielność).Chociaż otworzyłem się z tym problemem dopiero po roku bycia ze sobą. Jest to wszak ogromny problem psychiczny, powodujący masę kompleksów.

Na zabieg zdecydowałem się ostatecznie (dzięki tej stronie) w klinice Multimedica we Wrocławiu. Na początku wizyta u dr Marka Beldy, koszt 70zł, miła obsługa , dość optymistyczna prognoza doktora. Wyjaśnił mi on jak i co będzie robił rysując na kartce. Wiedziałem już że napletek uda się uratować (jakoś nie chciałem całkowitego obrzezania). Ustaliłem termin zabiegu, który niestety musiałem opłacić sam (prywatnie) koszt to 600zł. na szczęście udało mi się z doktorem umówić na małe rozłożenie tej kwoty na dwie raty.

Dzień zabiegu 7 luty 2006 chlapa ze śniegu, do kliniki jechałem z moją cudowną dziewczyną, która mnie wspierała. Na początku troszkę czekania przed zabiegiem, dość to stresujące. Aż nastała ta chwila. Pani pielęgniarka poprosiła mnie oraz moją dziewczynę na górę do ładnego pokoiku gdzie miąłem się przebrać w fartuszek. (Polecam zabranie kapcie) przydają się żeby przejść z owego pokoju do sali zabiegowej. Przebrany już wyszedłem z pokoiku na korytarz, gdzie czekała już na mnie pielęgniarka. Wprowadziła mnie na sale, ułożyła na stole, po chwili wszedł doktor przywitał się miło i zaczęli mnie myć jakimś świństwem chyba cos na bazie jodyny. Wiedziałem, że za chwile najgorsze (znieczulenie) nie wiem czemu ale jakoś wyobrażałem sobie to gorzej ze zastrzyk będzie bezpośrednio w prącie, a to tylko podskórnie lekkie uszczypniecie przy pierwszym ukłuciu , chociaż nie wiem ile ich było (może tylko jedno?) no po chwili lekarz mnie uszczypnął - choć też nie wiem może np. coś naciął, ja czułem delikatne uszczypnięcie, no więc zaczął działać . Początkowo zero bólu, tylko strasznie się trząsłem z nerwów aż się ze mnie śmiali - doktorowi towarzyszyła pielęgniarka, ta która mnie wprowadziła - bardzo miła i fajna kobieta.

W trakcie zabiegu nagle ból okazało się że tkanka blaszki wewnętrzne jest zniszczona, zbliznowacona i nie reaguje na znieczulenie, ale dostałem drugą dawkę i było o wiele lepiej, cięcie i przypalanie urządzeniem, które zapobiega krwawieniu podczas zabiegu. Okazało się, że sytuacja od wewnątrz wygląda o wiele gorzej niż z zewnątrz. Ale i tak napletek dało się uratować, oczywiście nie cały, ale myślę że w szpitalu usunęliby cały. Szycie już nic nie bolało, wszystko trwało mniej niż godzinę. Po zabiegu doktor pokazał jak ćwiczyć w domu odsuwając napletek. posmarowali maścią i założyli opatrunek.

W domu najgorsze było pierwsze wysikanie się ale nie było tak źle, jeszcze w dzień zabiegu po wysikaniu pełna higiena, czyli prysznic i odsłonięcie napletka , ale zdołałem tylko opłukać delikatnie rumiankiem, bardzo bolało jak się dotknęło czegokolwiek.

Przez pierwsze 3-4 dni goiło się wszystko w oczach, odsuwanie napletka jeszcze było problemem - trzeba było się przełamywać. najgorzej zaczęło się robić koło 7 - 10 dnia, najgorzej pod względem psychiki, zdawało się że odsuwanie napletka jest trudniejsze niż dzień po zabiegu, ale to wina blizny która zaczęła się tworzyć. ogółem uspokoiłem się po ściągnięciu szwów.

Dużo się pisze, o problemie stulejki i zabiegu pod względem medycznym. Ja jednak pragnę wspomnieć że jest też ciężko pod względem psychiki, chyba jest z tego powodu najgorzej. przechodziłem ze 3 załamania, raz że się nie goi , dwa że pewnie i tak trzeba będzie obrzezać całkiem bo coś się nie udało jeszcze, później po zagojeniu nie mogłem się pogodzić ze swoim wyglądem. Na szczęście cały czas była przy mnie moja dziewczyna, dziewczyny spełniają tu bardzo ważną rolę, bez niej nie zdecydowałbym się na zabieg i dalej odkładał sprawę. Minął już ponad miesiąc od zabiegu , stosuje maść CEPAN na rozluźnienie blizn. Ogółem jest już ok. teraz czuje niesamowitą ulgę, że mam już ten problem za sobą. Wszystko "działa" jak należy, "nowy " penis w pełni "przetestowany " i teraz już czeka mnie spokojna rehabilitacja. Ale też już mogę się cieszyć pełna sprawnością Na prawdę po zabiegu mogą się dziać różne cuda. Będą okresu gorsze i lepsze, jednak nie ma co się martwic, wszystko będzie dobrze , ja nigdzie nie mogłem znaleźć takiego zapewnienia ze strony kogoś kto już to przeszedł, nikt nie pisał że może być tak trudno, co potęgowało mój strach w ciężkich chwilach, dlatego o tym piszę.

Panowie którzy borykacie się jeszcze ze stulejką, na prawdę trzeba cos z tym zrobić, u mnie sytuacja była już dość poważna przez to zwlekanie , mało brakowało do nowotworu, gdyż tak to się dzieje, że pod wpływem agresywnego działania mastki bliznowaciała tkanka zaczyna się dzielić w nieokreślony sposób i z czasem rakowacieje. Także nie zwlekać, poznawać szybko kobietę swojego życia, po czym na zabieg !!! :))))

Pozdrawiam Brendo - Wrocław


Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam