STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenie Denvera85, 30.11.2005 - Warszawa

Witam wszystkich stulejkowiczów i eks-stulejkowiczów :)

THX

Na samym początku chciałbym serdecznie podziękować autorom tej strony, Azazel’owi oraz Jackowi. Dzięki stronce w końcu zdecydowałem się zrobić coś z moim problemem. Azazel rozwiał wszystkie moje wątpliwości przed zabiegiem i podobnie jak Jacek, po zabiegu udzielał mi porad za co jestem dozgonnie wdzięczny :] Ok, teraz do rzeczy.

Pseudowstep

Mam 20 lat i od dawna wiedziałem, ze z moim skarbem jest coś nie tak. Podobnie jak większość odkładałem na później ewentualne działania w kierunku poprawy stanu rzeczy. Podstawówka jakoś przeleciała, w liceum dało się wytrzymać, ale już zaczynało się myśleć o tych sprawach na poważnie, wiec należałoby zrobić coś z tą stulejką. Muszę dodać, że miałem konkretna stulejkę tzn. nie mogłem zsunąć napletka nawet w stanie spoczynku. Pamiętam, że jak byłem mały to byłem u jakiejś pani doktor, która stwierdziła, że moja stulejkę można zlikwidować poprzez próby ściągnięcia napletka w gorącej wodzie. Oczywiście skończyło się to tylko pogorszeniem sprawy, do tego miałem żal do rodziców, ze w dzieciństwie nie zainteresowali się bardziej moim problemem i teraz musze załatwić wszystko sam. W końcu w wieku 20 lat, podczas małej zabawy postanowiłem poszukać czegoś na temat tej cholernej stulejki w necie. Tak trafiłem na tą stronę. Zacząłem czytać i ułożyłem plan działania. Jeszcze następnego dnia poszedłem umówić się na wizytę do urologa. Jestem z Wawy, mieszkam niedaleko IBISu i postanowiłem udać się właśnie tam. Jakiś tydzień później siedziałem już w kolejce do dr Torza.

Wizyta u urologa // mniej więcej połowa października

Wizyta trwała nie więcej jak 5 minut. Lekarz obejrzał małego no i stwierdził, że zabieg jest niezbędny (co oczywiście mnie wcale nie zdziwiło). Chciałbym zaznaczyć, ze wstyd w tym momencie jest w ogóle bez sensu. Przede wszystkim dlatego, ze to lekarz, nie będzie się śmiał i oczywiście zrobi wszystko dla mojego dobra. W momencie gdy usłyszałem słowo obrzezanie byłem przerażony, ale doktor zaczął przekonywać mnie, że to najlepsze wyjście. Nadal nie byłem przekonany. Zapisałem się na zabieg 30 listopada. Po powrocie do domu przegrzebałem chyba wszystkie strony internetowe, na których jest cokolwiek na temat obrzezania. Doszedłem do wniosku, ze ma to właściwie same plusy, do tego obrzezanie całkowite (przynajmniej według mnie) wygląda estetyczniej ;)

Okres pomiędzy wizytą a zabiegiem

Miesiąc minął w miarę szybko. Szczerze mówiąc nie mogłem się już doczekać zabiegu i tego żeby mieć to już za sobą. Nie stresowałem się w ogóle, bo prawie codziennie odwiedzałem stulejka.com i znajdowałem odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. W miedzy czasie załatwiłem skierowanie od lekarza rodzinnego, aby zabieg był bezpłatny. Nie było z tym problemów. Powiedziałem po prostu jaki jest problem, co mnie czeka i poprosiłem o skierowanie. Lekarz wypisał bez problemu i dał nawet prywatny numer telefonu gdybym potrzebował jakiejkolwiek pomocy.

D-Day // 30 listopada

O godzinie 13.30 byłem umówiony na zabieg. Całkowite obrzezanie. W IBISie byłem o 13.15. Czekałem sobie spokojnie przed salą zabiegową w otoczeniu staruszek, które z kolei w większości umówione były do okulisty. Doktor się spóźniał a ja zacząłem się nieco stresować, jednak 5 minut po czasie pojawił się pan Torz. Wszedłem do sali zabiegowej nieco niepewnie. Doktor podał mi jakiś papier do podpisu czy zgadzam się na zabieg po czym kazał zsunąć spodnie i bieliznę do kolan i położyć się na stole. Oczywiście w pomieszczeniu była tez niczego sobie pielęgniarka (o pielęgniarkach już chyba mity chodzą). Bez żadnego skrępowania zsunąłem spodnie i położyłem się. Czekałem kilka minut, bo doktor coś jeszcze wypełniał i mył ręce. W końcu zaczęło się. Przykryli mnie takim fartuchem z otworem na wiadomo co ;) Lekarz obmył małego chyba spirytusem, żeby go odkazić. Byłem kompletnie wydepilowany, wiec trochę poszczypało. No i zaczęło się. Na sam początek znieczulenie miejscowe. Przede wszystkim nie bójcie się tego! Igła nie jest oczywiście wbijana centralnie w małego tylko podskórnie. Doktor zrobił 2 zastrzyki w penisa i 2 przy podstawie. To naprawdę nie boli, nie pękajcie. Szczepionka w rękę przeciw grypie boli bardziej :) Odczekaliśmy kilka minut po czym doktor spytał czy coś czuję. Niespecjalnie wiedziałem o co mu chodzi, ale gdy spojrzałem na swojego wacka zobaczyłem, ze lekarz go szczypie. Kompletnie nic nie czułem. Zaczęło się cięcie. Oczywiście nie miałem zamiaru się temu przyglądać, wiec zacząłem wnikliwie obserwować sufit ;) Zabieg był zupełnie bezbolesny, w milej atmosferze. Trwał jakieś 30, góra 40 minut. Lekarzowi zebrało się na żarty i podczas ciecia pytał pielęgniarki co ma robić dalej, bo w sumie to obrzeza 2 raz w życiu. Oczywiście skończyło się na tym, ze wszyscy się śmialiśmy. Jedyne podczas zabiegu co może niektórym wydać się nieprzyjemne to odgłosy ciecia skórki lub zszywania. Mnie nie przeraziły, właściwie to był kolejny pretekst żeby sobie pożartować :] Po wszystkim podniosłem się i zobaczyłem opatulonego bandażem penisa przypiętego plastrem do brzucha tak, żeby był zwrócony ku górze. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem swoją żołądź :) Lekarz spytał tylko czy dobrze się czuję, czy nie kręci mi się w głowie. Czułem się naprawdę świetnie, bo miałem świadomość, ze pozbyłem się raz na zawsze tej cholernej stulejki. Wstałem, ubrałem się, podziękowałem lekarzowi, który życzył mi szybkiego powrotu do zdrowia i wyszedłem. Wychodząc zauważyłem czekającego w kolejce kolesia bladego jak ściana, chyba tez miał zaplanowane cięcia w budżecie tego dnia :)

Okres po zabiegu

Teraz tak naprawdę zaczynają się schody. Wracając do domu zaszedłem do apteki. Kupiłem sobie kompresy z gazy 7x7, środek przeciwbólowy, rivanol (roztwór w buteleczce, ok. 2 pln), rumianek (najlepszy w torebkach, do parzenia jak herbata). Wparowałem do domu, wziąłem jedna tabletkę przeciwbóla i poszedłem spać. Znieczulenie puściło, zaczęło boleć, ale nie tak tragicznie jak myślałem – da się znieść. Następnego dnia rano zdjąłem opatrunek. Trochę się zdziwiłem, że mały nie jest opuchnięty. Do sikania zabierałem się jak pies do jeża. W końcu zebrałem się w sobie, poleciało trochę krwi i bolało. To dlatego, ze przez silną stulejkę miałem mały stan zapalny ujścia cewki moczowej. Po sikaniu opłukałem małego rivanolem, zrobiłem podobny opatrunek i próbowałem się czymś zająć, żeby nie myśleć o bólu. Kolejnego dnia pojawiła się opuchlizna. My preciousss wyglądał jak kulka, szerszy niż dłuższy Przez pierwszy tydzień było naprawdę nieciekawie, każdy ruch musiał być przemyślany tak, aby nie urazić wacka. Trzeba trzymać go główką do góry, bo tak się szybciej goi i opuchlizna szybciej schodzi. Poza tym po kilku dniach, gdy wszystko mniej więcej się zagoi należy moczyć ‘go’ w rumianku. Ja robiłem to tak, że do słoiczka 0,5 l wrzucałem 2 torebki rumianku, czekałem aż naciągnie, wystygnie tak żeby był letni lub chłodny i moczyłem małego przez jakieś 10-15 minut. W momencie gdy to pisze jestem dokładnie 11 dni po zabiegu. Wszystko ładnie się goi, są tylko problemy w miejscu gdzie było wędzidełko (zostało oczywiście całkowicie wycięte), ale to normalka, ze tam goi się dłużej. W każdym razie mogę już normalnie chodzić i funkcjonować.

Podsumowanko

- przede wszystkim nie zwlekajcie, tylko pędźcie od razu do urologa jeśli wiecie, że coś jest nie tak

- postarajcie się powiedzieć rodzicom, bo to naprawdę widać po zabiegu, że coś jest nie tak

- nie bójcie się obrzezania całkowitego (no chyba, że za wszelką cenę chcecie zachować jak najwięcej napletka), ma ono wielu przeciwników, ale nie wiem dlaczego; tak jest zdecydowanie higieniczniej, prawdopodobieństwo niepowodzenia zabiegu jest właściwie zerowe, żołądź naprawdę szybko potrafi się przyzwyczaić do braku napletka a do tego wygląda to ładniej (przynajmniej według mnie) niż obrzezanie częściowe, no bo jak wygląda żołądź odsłonięta tylko w pewnym stopniu :/ poza tym i tak najczęściej sama zsuwa się z żołędzi

- gdybyście mieli jakieś konkretne pytania do mnie to piszcie na denver85@gmail.com

Jeszcze raz chciałbym podziękować autorom strony, Azazel’owi i Jackowi.

Pozdrawiam.




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam