STULEJKA.COM                      
  24-05-2022 Wesprzyj Nas | Napisali o nas | Dedykacja  


Stulejka w teorii
Czytelnia
Literatura

Stulejka w praktyce
Doświadczenia
Zdjęcia
Leki
Adresy gabinetów

Inne schorzenia
Wędzidełko
Skrzywienie prącia

Inne
FAQ
Forum
Znalezione w sieci
Warto znać
Penis
Leczenie impotencji
Leki na potencję
Zaburzenia erekcji
Przedwczesny wytrysk
Choroby weneryczne
   w Internecie      stulejka.com 


DOŚWIADCZENIA

Doświadczenia Szybkiego, 4.11.2005 - Bielsko Biała

Witam !!

Mam xywa to Szybki i mieszkam w Bielsku Białej. Zabieg miałem 4 listopada 2005 roku.

Na początku chciałbym podziękować autorowi tej strony ! Dziękuje za to że ją stworzył i pomógł wielu wielu chłopakom z ich problemem!

O tym że coś jest ze mną nie tak wiedziałem już jak miałem 13 lat. Ogladnąłem wtedy film pornograficzny który znalazłem w półce rodziców i zauważyłem że mój ptaszek jest inny od tych co mają panowie na filmie, próbowałem zdjąć skórke ale nie dało rady, nawet jak ptaszek był w stanie spoczynku. Wtedy to olałem a lata mijały. Wybiła mi magiczna 18, zacząłem coraz bardziej interesować się dziewczynami, oglądałem różne gazetki i coraz bardziej gnębiło mnie czemu oni mają innego ptaszka niż ja. Mineły kolejne 3 lata aż w końcu trafiłem na stulejka.com. Byłem w szoku że tyle osób ma taki problem jak ja, że to nie jest temat tabu. W końcu znalazłem sprzymierzeńców którzy walczą z tym samym wrogiem - STULEJKĄ. Siedziałem pare dni przed monitorem i wchłaniałem wszystkie teksty ze strony. Ale bałem się i nie miałem na razie motywacji (dziewczyna) żeby to zrobić, wyzwać stulejke na pojedynek i raz na zawsze zlikwidować ją.

Mineło pół roku i w moim życiu pojawiła się niewiasta. Po kolejnej połówce roku zaczeliśmy się bawić, ona za bardzo nie wiedziała jak ma wyglądać zdrowy fiutek więc zabawiała się moim zakapturzonym. Robiła to tak wspaniale że nie miałem nawet zamiaru likwidować stulejki. Seksu wtedy jeszcze nie uprawialiśmy. W końcu zacząłem kombinować nad totalnym zbliżeniem ale nie chciałem tego robić ze stulejką więc opowiedziałem jej o co chodzi. Przez rok mobilizowałem się aby iść do urologa.

Znalazłem na stulejka.com adres kliniki Eskulap na cieszyńskiej. Z doświadczenia Looser'a dowiedziałem się że jest to bardzo dobra klinika. Wpierw udałem się do mojego lekarza rodzinnego po skierowanie do urologa, dał mi nie patrząc w majtki na całe szczęście :-)

Parę dni zbierałem odwagę i ruszyliśmy z dziewczyną do lekarza. Na miejscu okazało się że nie ma już urologii w ich klinice i nie wiadomo kiedy wrócą zabiegi. Pani podała mi numer do urologa który pracował w ich klinice i cene jaką bierze w prywatnym gabinecie - 80 złotych za wizyte. To co najmniej 50 zeta za duzo jak dla mnie. Dziewczyna namawiała mnie że warto dać tą kase, że może lekarz załatwi jakiś zabieg szybciej (pani w Eskulapie powiedziała że w szpitalu będe czekał na zabieg koło 2-3 miesiące a ci lekarze mogą coś załatwić szybciej.) Siadłem spowrotem na kompie i zacząłem szukać aż znalazłem Szpital Pod Bukami również w moim mieście. Zadowolony umówiłem się na wizyte u urologa i po tygodniu udałem się do niego. Wizyta trwała około 3 minuty z czego badanie ptaszka trwało 5 sekund i było całkiem bezbolesne. Wyrok - na stół zabiegowy. Dowiedziałem się że mam pełną stulejke. Poszedłem do recepcji umówić się na zabieg, dostałem termin na za 2 tygodnie więc o wiele szybciej niż to miało by być w szpitalu wojewódzkim. Stres i nerwy ogarneły mnie dopiero dzień przed zabiegiem jak kładłem się spać. W dniu zabiegu byłem wyluzowany, grałem na kompie, byłem u kumpla. Dopiero godzine przed zabiegiem dostałem paniki.

W szpitalu pojawiłem się około 16:00. Przyszła ze mną moja dziewczyna aby towarzyszyć mi w moich cierpieniach :-) Pani w recepcji spisała pare rzeczy, coś tam wypełniła i wysłała mnie na oddział łóżkowy. Tam następna pani kazała mi wypełnić ankiete (epidemiologiczną). Następnie dała mi zielone wdzianko szpitalne, kazała iść do pokoju, rozebrać się do naga, ubrać to dziwne wdzianko i czekać w łóżeczku na swoją kolej a było nas koło 10 z czego 3 osoby miały jakieś poważne zabiegi. Pokój w którym byłem był 3 osobowy z telewizorem i łazienką. Wszystko czyste, zadbane i pachnące. Obok mnie leżał jakiś chłopak też na zabieg stulejki a pod oknem dziadziuś z jakimś poważnym zabiegiem (chyba) nogi.Po przebraniu położyłem się w wolnym łóżku obok siadła moja niewiasta i sobie rozmawialiśmy a drugi stulejkowicz i dziadek oglądali tv. Była wtedy 16:30. Pomału zabierali na zabiegi z pokojów obok. Koło godziny 19 w końcu doszli do naszego pokoju i zabrali dziadka. Wtedy poszła moja laska do domu, sam ją o to poprosiłem bo już zacząłem wątpić że dzisiaj wyjde stąd :-) Koło 21 dziadzio wrócił po zabiegu, dali mu kroplówke i oglądał z nami tv. Pielęgniarka powiedziała że teraz nasza kolej (czyli moja i kolegi obok) ale przywieźli jakąś kobiete (chyba) z wypadku i mamy czekać. Chytałem wtedy nerwice, spać mi sie chciało i byłem strasznie głodny, na zabieg miałem przyjść na czczo więc ostatni raz jadłem o 10:00. W końcu koło 23:00 wpadła pielęgniarka i zabrała mnie na sale operacyjną.

Tam przeskoczyłem ze swojego wygrzanego łóżeczka na zimny stół operacyjny. Lekarz obadał moją stulejke i powiedział że robimy częściowe obrzezanie bo stulejka jest pełna i mogła by wrócić przy zwykłej plastyce. Obmył ptaszka jakimś płynem i zaczął znieczulać. Bałem się tego znieczulenia a tu sie okazało że to pikuś. Pierwsze ukłucie troszke poczułem (nie było w ptaka tylko w podbrzusze). Następnie znieczulał ptaszka i szczypał pytając czy czuje, jak mówiłem że czuje to znieczulał dalej, samo znieczulanie było całkowicie bezbolesne. Jak już nie czułem jego ukłuć i szczypań wziął się do pracy. Trwało to około 40 minut i nic a nic nie bolało, sam zabieg to bułka z masłem. Powiedział mi jak mam robić opatrunki, płukać po sikaniu w rywanolu. No i odciągać skórke 2 razy dziennie począwszy od 1 dnia po zabiegu. Koło północy wróciłem do domu i przeleżałem do rana, bałem się porannego piania koguta więc wolałem nie spać. Od zakończenia zabiegu nie zjadłem ani jednej tabletki przeciwbólowej, nie było potrzeby.

1 dzień po zabiegu: Mały jest spuchnięty, troszke zmienia kolory. Po sikaniu oblałem porządnie małego rywanolem, próbowałem odciągnąć skórke ale wszystko jest świerze i krwawi wiec dałem sobie spokój. Opatrunek zmieniam po każdym sikaniu.

2 dzień: Standardowo po sikaniu myje w rywanolu, zmieniam opatrunki, więcej tego pisał nie będe bo to normalka. Ściągnąłem mniej więcej 1/3 skórki i dałem sobie spokój, bolało.

3 dzień: W miejscach szwów zbiera się taki biały "serek". Polewam to rywanolem ale jest przyklejone i nie chce odpaść a wyczyścić to czymś (watą) równa się z dużym bólem więc zlewam na to. Skórke ściągłem tak jak wczoraj, gdzieś 1/3, duża opuchlizna i ból niepozwala mi działać dalej. Chciałem iść do lekarza na kontrole ale wziąłem tylko L4 od pielęgniarki bo sie nie mogłem doczekać na lekarza (byłem o 18:40 tak jak mi pielęgniarka kazała, lekarz przyszedł dopiero o 20 a przedemną było z 10 osób i nerwica mnie brała, każdy pacjent po 10-15 minut więc siedziałbym tam do północy pewnie) więc zmyłem sie stamtąd koło 21.

4 dzień: Pierwszy raz od dnia zabiegu miałem nocne wzwody, nie bolało nawet, troche szczypało w miejscach gdzie są szwy. Po opadnięciu małego zasypiałem dalej, po 4 wzwodzie wkurzyłem się i ruszyłem do łazienki odlać się i zmienić opatrunek, więcej już nie stanął. Podczas dnia odciągałem skórke ile się dało na spokojnie (zgodnie z moją zasadą nic na siłe więc nie doszedłem nawet do połowy), moczyłem krecika w rumianku.

5 dzień: Dzisiaj pierwsza kąpiel w wannie (wcześniej tylko prysznic) ale małego nie moczyłem w wodzie. Nalałem tyle wody do wanny żeby małego nie dosięgło. Leżąc sobie postanowiłem bardzo dokładnie przyjrzeć się temu co mi zrobili. Miałem teraz okazje i spokój. Odciągnąłem napletek gdzieś do połowy na spokojnie i powoli wyczyściłem miejsca z syfu który sie tam nagromadził, przy okazji jakaś tam szwa odpadła. Umyłem małego w rumianku na koniec dnia.

6 dzień: Ponowna kąpiel w wannie bez moczenia małego, mycie w rumianku, troche krwi poszło bo pękła skóra przy szwie ale zatamowałem rane :-) Nie odciągałem skóry żeby rany nie otwierać na nowo. Opuchlizna pomału schodzi, z jednej strony ptak był bardziej spuchnięty i tam wolniej schodzi opuchlizna.

7 dzień: Wielka radość !!! Ściągnąłem cały napletek !!! Nie było przy tym bólu ani męczarni !! Zrobiłem to podczas kąpieli ! Chyba pomogło troche to że małego wymoczyłem w wodzie (1 raz podczas kąpieli moczyłem małego) ! Dotykałem całą żołądź i nic nie boli, nie ma nawet niemiłego uczucia jak to piszą inni że trzeba żołądź przyzwyczaić do dotyku (przypomne że miałem pełną stulejke i nigdy nie widziałem ani nie dotykałem żołędzi). W bokserkach troche dziwne uczucie jak sie ociera ale ujdzie, da sie znieść. Pozatym byłem w barze z kumplem i łykłem 3 browary :-)

8 - 9 dzień - ściagam sobie napletek przy każdej okazji, opatrunków już nie robie, opuchlizna jeszcze sie troche trzyma po jednej stronie, mam nadzieje że na dniach zejdzie. Jak narazie jest OK.

10 dzień: Dzisiaj wacka postawiłem żeby obadać przy wzwodzie jak schodzi skórka. Jeszcze jest troszke opuchlizny więc uciskało ale nie jest źle, coraz ładniej wygląda. szwy już chyba wszystkie wyleciały.

11, 12, 13, 14 dzień: Śladu po szwach i opuchliznie nie ma. Blizny nawet nie są takie duże oprócz jednej z lewej strony, jest ona naprawde duza, przy zdejmowaniu napletka w stanie spoczynku nie przeszkadza ale we wzwodzie przez tą blizne uciska mnie zdjęty napletek. Myśle że jak pozbęde się tej blizny będzie OK. Wybrałem się do apteki i kupiłem VERADERM - żel na blizny. Był drogi bo kosztował 95 złotych ale myśle że będzie skuteczny.

3 tydzień: Zaczynam smarować żelem blizny.

4,5 tydzień smaruje blizny.

6 tydzień kończe smarowanie blizn.

Zabieg był oczywiście bezpłatny (refundowany przez NFZ, w końcu płacimy składki więc trzeba korzystać) ale w prywatnym szpitalu więc był tam o wiele większy luksus i komfort niż w państwówkach. Jak narazie wszystko jest OK ! Sprzęt działa jak należy !

Jesli masz stulejke to czym prędzej leć do lekarza ! Zrób zabieg i ciesz sie wolnym ptaszkiem !




Doświadczenia






Stulejka.com poleca:

Download Opera

 © 2002-2009 kam